niedziela, 11 maja 2014

Nowy blog!

Historia opowiada o parze dwóch młodych ludzi, którzy są sobie pisani. Sielankowe, życie zmienia mały zakład pomiędzy zakochanymi. Chłopak uważa, że dziewczyna nie przetrwa bez niego jednego dnia. Duma Juliet  nie pozwala na to i zgadza się na układ. Konsekwencje tego zakładu są tragiczne. Chłopak znika. Pozostawia po sobie jedynie list. Czy to wszystko było przykrywką na zakończenie związku? Jak poradzi sobie Juliet ze stratą Harrego? Tego dowiecie się czytając "Na zawsze Twój..." Zapraszam! 



wtorek, 14 stycznia 2014

Zapraszam !

Zapraszam na bloga ze zwiastunami :) Ha myśleliście, że z nowym opowiadaniem? Otóż nie... na razie postanowiłam zrobić sobie przerwę nauka, matura i takie tam. Może na ferie coś wyskrobię ale nie obiecuję a jeśli tak to będzie niewielki zarys fabuły :P a nie zakładanie nowego bloga. Ale ja tu gadu gadu a to nie o to tutaj chodzi.


Zapraszam was tutaj --> KLIK 

Na tej stronie wykonujemy zwiastuny na wasze blogi. Byłabym bardzo wdzięczna żebyście chociaż zajrzeli i zamówili coś :P

A tak na marginesie pojawił się mój pierwszy imagin na stronie gdzie jestem na stażu ZAPRASZAM--> KLIK  (To dla mnie bardzo ważne jeśli to przeczytacie i skomentujecie)

Ruda :)

piątek, 10 stycznia 2014

Epilog. "Czy my kiedyś się nie spotkaliśmy?"

&&&

 Kolejny raz budzik dał znak, że czas wstać. Powoli wysunąłem się z pod kołdry i powędrowałem na poranną toaletę. Po całej serii czynności niezbędnych do owego wyglądania w szkole byłem gotowy do wyjścia. Narzuciłem na siebie ciemną kurtkę, chwyciłem plecak i wyszedłem z domu krzycząc "Cześć". Na dzień dobry powitał mnie zimny podmuch jesiennego wiatru lekko wzdrygnąłem i powoli ruszyłem przed siebie. Gdy zbliżałem się do Dworu Cower Town moja głowa mimowolnie powędrowała w tamtą stronę. Od razu  pojawiło się zdziwienie, gdy ujrzałem mężczyznę grabiącego złote liście. ktoś tu mieszka? Wariaci! -pomyślałem
-Uważaj jak chodzisz!- nagle wyrwał mnie dźwięk kobiety której wytrąciłem zakupy wpadając na nią.
-Przepraszam, zapatrzyłem się.- rzuciłem na odczepnego i odszedłem. Już po paru minutach byłem pod murami szkoły.  Spojrzawszy na szare, nudne mury odetchnąłem ciężko i wysunąłem jedną nogę do przodu aby zrobić krok lecz nie udało mi się. Nagle zostałem popchnięty przez....właśnie przez kogo?
-O najmocniej przepraszam, nie zobaczyłam cię.- dziewczyna była roztrzęsiona, jej wszystkie książki upadły na brudny chodnik.
-Spokojnie, często mi się to zdarza.- odparłem i posłałem jej ciepły uśmiech.- Jesteś tu nowa?- spytałem schylając się, aby pomóc pozbierać zeszyty.
-Tak, to mój pierwszy dzień w tej szkole.- nagle wyciągnęliśmy rękę do tej samej książki. Dziewczyna momentalnie zabrała dłoń chowając ją do kieszeni. -Nie bój się nie gryzę.- wypowiedziawszy te słowa spojrzałem natychmiastowo na jej twarz czekając na reakcję. Dziewczyna jedynie zaczerwieniła się i nic nie mówiąc uciekła do budynku. Zdziwiło mnie to.
-Hej, czemu klęczysz?- nagle podszedł do mnie Louis.
-Eee, nie ważne...- w tym momencie nie miałem ochoty tłumaczyć zaistniałej sytuacji, szybko wstałem z chodnika i wraz z przyjaciele ruszyłem do środka. Na lekcji historii jak zawsze panował chaos. Biedna nauczycielka nigdy nie mogła zapanować nad naszą klasą. Ja pochłonąłem w rozmowie z Lou.
-Ej widziałeś tą nową.- odparł pokazując wzrokiem na brunetkę siedzącą samotnie na pierwszej ławce.
-Powiedzmy, że miałem okazję.- uśmiechnąłem się lekko i również spojrzałem na dziewczynę. Mina Tomo mówiła sama za siebie więc nie czekałem na pytanie które doskonale znałem.- Dziś rano wpadła na mnie przed szkołą. Wymieniłem z nią parę słów i tyle, potem uciekła.- ostatnie dwa słowa powiedziałem ciszej, aby nikt nie usłyszał.
-Dziwna- prychną brunet i lekko się zaśmiał.
-Też tak myślę. Nie wiem skąd ale ją kojarzę.- nawet sam nie wiem czemu to powiedziałem.
-Co?-
na twarzy chłopaka od razu pojawiło się zdziwienie wraz z szokiem. Niestety na to pytanie nie odpowiedziałem bo zadzwonił dzwonek. Jedynie co zrobiłem to dałem porozumiewawczy znak dla przyjaciela, że spotkamy się na stołówce i oddaliłem się od niego.

&&&

Nowa szkoła, nowi ludzie i w tym wszystkim ja. Prawdę mówiąc  przeżywałam ten dzień drugi raz. Spotkanie z Harrym było dla mnie ciężkie. Ale gdy zobaczyłam go żywego uśmiech sam nasuwał mi się na usta.Powoli maszerowałam szkolnym korytarzem aby udać się do stołówki. Przebijałam się przez tłumy ludzi stojących na mojej drodze mówiąc jak maszyna jedno słowo "Przepraszam". Nagle na mojej drodze coś stanęło. Nie coś a ktoś. Oczywiście nie kto inny jak Nicol.
-Yyy...przepraszam.- wyszeptałam, znów i chciałam wyminąć blond dziewczynę
-Przepraszam? Co ty sobie myślisz lamusko?- odparła marszcząc brwi i wydając z siebie parszywy śmiech.
-Nie chciałam, zdarza się tak?- w środku poczułam, że dziewczyna nie odpuści tak szybko.
-Zdarza się? Chyba tylko dla takich frajerów ja ty.- po tych słowach znów zachichotała i popchnęła mnie na bok. Chciałam jej oddać ale nie mogłam ponieść się emocjom. Nie mogłam dopuścić się sprowokowaniu.
-Frajerka.- dodała na koniec i odeszła a wraz z nią tłum ludzi śmiejących się ze mnie. Ale ja mogłam to znieść. Myśl która dawała mi siły to to że Harry żyje i mogę go widywać codziennie. Nagle ujrzałam lokowatego stojącego obok szafek. Lekkie zawahanie nie powstrzymało mnie.
-Hej, przepraszam nie przedstawiłam się wcześniej.- odparłam gdy stałam tuż obok niego.Serce waliło mi jak oszalałe.
-Nie ma sprawy- jego uśmiech powodował, że chciałam go pocałować. Jednak momentalnie skarciłam się w myślach.- Harry- odparł i wyciągną rękę.
-Emily.- szepnęłam odwzajemniając gest. Dlaczego to tak cholernie boli? Jeszcze dwa dni temu tonęłam w jego tęczówkach nad brzegiem jeziora a teraz jestem dla niego zwykła obcą osobą.
-Czy my kiedyś się nie spotkaliśmy?- zapytał wpatrując się we mnie Spanikowałam nie widziałam co rbić. Ale wiedziałam jedno nie mogłam uciec.
-Nie, jestem tu pierwszy raz. Przeprowadziłam się bo ojciec dostał nową pracę.- kłamanie szło mi niewiarygodnie dobrze sama się dziwiłam.
-W tej dziurze?- zdziwił się chłopak zamykając przy tym metalowe drzwiczki.
-Tak. Biznesy, nie mieszam się w to- odparłam i ruszyłam za Stylesem wpatrując się w niego jak w obrazek.
-Miał farta. Tutaj nie ma perspektyw. Ludzie uciekają stąd jak tylko mogą.- zatopiłam się w jego głosie. Już nie słuchałam o czym mówi. Jego głos doprowadzał mnie o dreszcze.
-Jednak ty nie uciekasz.- wtrąciłam wpuszczając rumieńca na poliki.
-I tu się mylisz.- odparł zadowolony.- Wyprowadzam się z mamą do Londynu. Dostaliśmy tam mieszkanie po dziadku i atrakcyjną pracę.- jego słowa wbijały sztylet w moje serce. Opuszcza mnie. Szansa, że będziemy znów razem była znikoma. Co ja wygaduję w ogóle jej nie było. stanęłam jak wryta i nie dałam rady zrobić kolejnego kroku.
-Idziesz?- zdziwił się Styles moją rekacją.
-Idź sam. Ja jeszcze muszę pójść do sekretariatu- wymyśliłam na poczekaniu i odwróciłam się na pięcie. Potok łez nawilżał moje policzki a serce łomotało jak oszalałe. To koniec. Już nie będziemy razem. Moja miłość wyjeżdża a ja nie mogę z tym nic zrobić. Malcolm wygrał znowu. Znowu zadał mi ból jakim jest samotność.

&&&

Ostatnie walizki zostały spakowane do taksówki. Z uśmiechem na twarzy zająłem miejsce obok mamy i podałem adres najbliższej stacji kolejowej. Kierowca ruszył a ja w końcu mogłem żyć pełną życia. Ostatni raz moim oczom ukazał się dwór Cower Town a w oknie Emily. Nie wiem dlaczego ale kojarzyłem ją skądś. Najgorsze było w tym wszystkim to że nie wiedziałem skąd. Objąłem ją mocno swoimi dłońmi i przytknąłem do klatki piersiowej. Brunetka nie spodziewała się tego gestu z mojej strony i dopiero po chwili odwzajemniła uścisk. Gdy staliśmy tak w tuleni w siebie czułem fale łez które zalewały moją koszulkę. W tej chwili Em potrzebowała ciepła, bezpieczeństwa orz spokoju które po części mogła odnaleźć w moich ramionach. Gdy w końcu oderwaliśmy się od siebie spojrzała na mnie sowimi oczyma które mówiły dziękuję że tu jesteś. Lekko ująłem jej twarz w moich dłoniach i posłałem ciepły uśmiech w jej kierunku. Nie wiem w jakim momencie nasze twarze zbliżały się do siebie. Dzieliły nas zaledwie centymetry aby nasze usta połączyły się w jedność. Nie wytrzymałem i zrobiłem pierwszy krok wpiłem się w jej delikatne usta które miały smak gorzkich łez. Brunetka nagle odepchnęła mnie od siebie i spojrzała na mnie dotykając ust. Odwróciwszy się na pięcie zmierzała do wyjścia z pokoju.
-Emily, ja prze...- niestety nie dokończyłem ponieważ Dziewczyna ponownie wpiła się w mojej usta zachłannie je całując. Biorąc przymusowy oddech  wyszeptałem jej do ucha parę słów. Powodując tym lekki chichot u Em. Bez zastanowienia chwyciłem ją w swoje silne ramiona i powędrowałem na górę.
 
-Pozwól mi się zakochać.- wypowiedziałem te słowa patrząc w jej złote tęczówki. Zobaczyłem jak rumieńce zalewają jej twarz a uśmiech sam ciśnie się na usta. Emily bez zastanowienia wpiła się w moje usta a ja odwzajemniłem pocałunek.
Przebudziłem się cały spocony. Spojrzałem za okno na dworze panowała ciemność. Te wspomnienia, ten pocałunek. To niemożliwe. To nie może być prawdą. 
-Emily!- krzyknąłem i już byłem pewien, ze to moja miłość na wieki.

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
I oto Epilog. Wyszedł mi nawet spory :) Prawdę mówią nie natrudziłam się nad nim. Jest to połączenie czwartego rozdziału w mniejszym stopniu 11 i 13 oraz dopiski. Wytłuszczoną czcionką zaznaczyłam fragmenty zmienione pochyłą wspomnienie z 11 i 13 ( od słów " Pozwól mi się zakochać") rozdziału a od słów "Nagle ujrzałam lokowatego stojącego obok szafek" to moja inwencja twórcza. Mam nadzieję, że nie spodziewaliście się takiego zakończenia i zaszokowałam was wszystkich. W opowiadaniu uśmierciłam parę osób między innymi Louisa, Harrego, Andreu  oraz Malcolma ale oni wszyscy żyją z powodu cofnięcia czasu. Te opowiadanie jest moim taki pierwszym poważnym wcześniejsze to czysta amatorka. Pamiętam jak wpadłam na pomysł. Cieszyłam się jak dziecko, ze takie coś mogłam wymyślić. Aż się dziwię, że minęło prawie 5 miesięcy. Czuję się jakby to było wczoraj. Szczerze mogę powiedzieć, że jestem z tego opowiadania dumna :). 

Chcę z tego miejsca podziękować wam za to że byliście czasami częściej czasami rzadziej ale zawsze byliście i komentowaliście mimo moich szantażów :) 
Dziękuję za 19 obserwatorów jak dla mnie to dużo :) 
Dziękuję za ponad 5500 wejść :) 
Dziękuję za 101 komentarzy :) niezła liczba :)
Dziękuję za to że umieszczaliście link do mojego bloga na waszych stronach :) 
Oddzielne podziękowania należą się:
~Patki Styles (komentowałaś prawie każdy post dziękuję <3 )
~macia333 ( dawaj częściej te rozdziały bo są boskie <3  Secret Love --> POLECAM )
~Emily Shag 
~Weronika P ( potem cię zabrakło ale motywowałaś mnie :)  Moja mała księżniczka... --> POLECAM)
~Lei ( byłaś zawsze i dodawałaś mi kopa na gg. Powiem wam w sekrecie że Lea bała przeczytać się moje opowiadanie :) Nie wiem dlaczego. Myślała, że to horror? Nie wiem. Ale się przełamała i za to jej dziękuję :) I co warto było się bać? ) 
~oraz reszcie wymieniłam te osoby które były ze mną od samego początku i to pokazywały. Na prawdę chciałabym wymienić każdego ale zajęło by to za dużo czasu mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe.
Dziękuję również anonimkom które zawsze się pokazywały pod postami :) 

Nie jestem dobra w pożegnaniach może dlatego to tak lipnie wyszło :P 

Niby jest pomysł na kolejne opowiadanie ale nie wiem co z tego wyjdzie....zobaczymy :) Mogę tylko zdradzić, że pomysł na tytuł już się znalazł "Dziewczyna mojego chłopaka" Lub "Idealna dziewczyna dla mojego chłopaka" od razu mówię to nie jest o homoseksualistach nie chcę tu nikogo urazić ale nie przepadam za takimi typu opowiadaniami :) Jeśli coś się wykluje informacje o tym zamieszczę tutaj.

Póki ono nie powstanie zapraszam was na tą stronkę --->Imaginy z One Direction  jestem tam przyjęta na próbę trzymajcie kciuki aby coś z tego wyszło. Mój imagin zostanie opublikowany w następnym tygodniu prawdopodobnie czwartek  :) Zdradzę wam, że będzie o Zaynie :) Na razie nie istnieje na tej stronce jako pełnoprawna autorka bo nie jestem przyjęta ale bądźmy dobrej myśli. I wyszukujcie tam moich prac :) Byłabym bardzo zadowolona gdybyście chociaż jedną z nich skomentowali :)

A i mam prośbę jeśli ktoś to w ogóle czytał mam na myśli opowiadanie proszę skomentujcie abym wiedziała kto to czytał może być nawet pusty kom albo kropka. Zadowolę się nawet jednym słowem czytałam. Nie wymagam od was poematów na pożegnanie. Proszę zróbcie to ten ostatni raz :)

 Trochę się rozpisałam :P

 ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
I bym na śmierć zapomniała. A tak na zakończenie kto czytał bonus świąteczny oto jego druga część :)  

Zwarta i gotowa stanęłam w progu salonu opierając się o framugę drzwi. Delikatnie włożyłam ręce do kieszeni i spojrzał z uśmiechem na Emili która z zainteresowaniem oglądała telewizję.  Tak bardzo za nią tęskniłam.  Odchrząknęłam  delikatnie tak aby dziewczyna zobaczyła moją obecność.
-O nie wiedziałam, że jesteś. Zeszłaś tak cicho.- odparła spoglądając na mnie. Posłałam jej lekki uśmiech i usiadłam na kanapie.
-Jak się spało?-  zapytała ściszając serial który właśnie leciał na ekranie
-Wspaniale …od dawna tak dobrze nie spałam.- moje kąciki ust od razu poszybowały w górę.
-Jesteś głodna? Na stole jest śniadanie.- zaproponowała  Em i wróciła do niezbyt interesującego serialu.  Mimowolnie spojrzałam na kuchenny stół a następnie na siostrę. Nie miałam ochoty na siedzenie w czterech ścianach w tak słoneczny dzień. Delikatnie przeczesałam włosy ręką i podniosłam się z mięciutkiej kanapy kierując się do wyjścia.
-Idę się przejść. Niedługo wracam.- zakomunikowałam zatrzaskując za sobą drewniane drzwi. Promienie słoneczne prażyły moją skórę od razu ubolewałam nad tym, że nie zabrałam ze sobą okularów przeciwsłonecznych. Maszerowałam brukowaną uliczką kierując się w stronę parku.  Zielony pejzaż zachwycił moje oczy. Gdy przeszłam przez metalową bramę miejskiego deptaka moim oczom ukazała się ławka usytuowana w idealnym miejscu dla mnie. Z daleka od innych ale nie za daleko cywilizacji. Wygodnie rozsiadłam się na drewnianej ławeczce z oparciem pomalowanej na kolor soczystej zieleni. Zamknęłam powoli oczy i skierowałam głowę ku górze opierając ją o wystające oparcie. Odpłynęłam. Lekki wiatr powiewał moje włosy  i powodował przyjemny dreszczyk.  Delikatne muskanie słońcem rozgrzewało moje  blade ciało.
-Przepraszam mogę się dosiąść?- zapytał mnie głos wyrywając z błogiego  rozmyślania. Lekko przymrużyłam oczy kierując wzrok na osobę stojącą prze de mną.  Zmierzyłam od góry do dołu i po chwili przesunęłam się na róg ławki aby zrobić dla niego miejsce.
-Dziękuję, nie lubię tłocznych miejsc.- odparł zajmując miejsce i wyciągając  z kieszeni telefon.
-To po co spędzasz czas w parku.- odparłam z ironią zezując w jego stronę. Chłopak  odpisał prawdopodobnie na smsa i spojrzał na mnie pokazując szereg białych zębów.
-Umówiłem się z kimś . Ale chyba ten ktoś nie zamierza przyjść.- zakomunikował zmieniając pozycję siedzenia. W tym momencie był oparty jedną ręką o oparcie ławki a jego ciało było skierowane w moją stronę.
-Na co tak się gapisz?- furknęłam po długiej ciszy która mnie krępowała.  Chłopak jedynie się zaśmiał  i skierował swój wzrok na obłoki które wędrowały po niebie z dość dużą prędkością.  Czułam się dość dziwnie  jego obecnością  i chciałam jak najszybciej  ulotnić się z tego miejsca. Bez zastanowienia wstałam i ruszyłam przed siebie modląc się aby mnie nie zaczepił.  Powoli kierowałam się w stronę domu ciesząc się, że nie muszę wymigiwać się z niezręcznej rozmowy z nim.  Gdy na horyzoncie ukazał się dom mojej siostry z naprzeciwka ku mojemu zdziwieniu pojawił się chłopak z parku. Lekko zdenerwowana  zbluźniłam w myślach i szybkim tempem podeszłam do niego.
-Śledzisz mnie?- krzyknęłam z oburzeniem szturchając go przy tym w ramię. Mina chłopaka była bardzo zszokowana.
-Ja tu mieszkam.- odparł półtonem wskazując na dom znajdujący się obok mojego.  W tym momencie poczułam się jak ostatnia kretynka. Napadłam na  chłopaka który spokojnie chciał wrócić do własnego mieszkania.
-Przepraszam.- rzuciłam krótko i chciałam odejść nie pokazując swojego zażenowania. Niestety chłopak chwycił mnie za rękę a ja pod wpływem jego siły odwróciłam się.
-Jestem Harry.- zakomunikował z uśmiechem- Nic się nie stało- dodał po chwili.
-[T.I]- odparłam z rumieńcem na policzkach.
-Na długo przyjechałaś do Emily?- spytał przerywając krepującą ciszę. To pytanie lekko mnie zdziwiło ale widocznie znali się z moją siostrą.
-Na całe wakacje.- uśmiechnęłam się sztucznie spoglądając w jego zielone jak trawa oczy.
-Może chciałabyś się spotkać. Kiedyś.- zapytał niepewnie i podrapał się w tył głowy.
-Może kiedyś.- odpowiedziałam i odwróciłam się na piecie kierując się w stronę domu.”Może kiedyś serio [T.I]? Serio?

Obudziłam się cała w skowronkach. Wygrzebałam się z ciepłego łóżka. Powoli podeszłam do biurka i chwyciłam czarny flamster. Z żalem serca skreśliłam ostatnią datę w wakacyjnym kalendarzu. Nawet nie wiem kiedy ten czas minął. Całe cztery miesiące spędzone w tym miejscu a ja czułem się jakbym tu mieszkała od dziecka. Po chwili wpatrywania się w kalendarz skierowałam się do łazienki aby trochę się odświeżyć i wybrać się na 122 randkę z Harrym.  Pewnie każdy pomyśli mnie za idiotkę ale każde spotkanie z nim było prze ze mnie policzone oraz dokładnie opisane. Nie chciałam aby te piękne chwile uszyły w zapomnienie.Z Harrym byłam już od dwóch i pół miesiąca. Zakochałam się w nim i kompletnie straciłam dla niego głowę.  Gdy tylko o nim pomyślałam uśmiech sam nasuwał mi się na usta a w brzuchu grasowało stado motyli. Ale również miałam świadomość, ze musimy się rozstać a to nastąpi już jutro. Gotowa wyszłam z toalety i powoli zbiegłam na dół myśląc że zastam w kuchni Emily. Niestety zauważyłam niewielką karteczkę na stole. Podniosłam ją bez zawahania czytając treść. „Wezwali mnie do pracy będę wieczorem” Emi.  Kolejny dzień spędzony bez mojej siostry. Od miesiąca wzywają ją do pracy non stop . Nie wiedząc co ze sobą zrobić skierowałam się do salonu włączając przy tym telewizję.  Cały dzień zleciał mi na leniuchowaniu. Wskazówki zegara dochodziły do godziny 20:00. Parę minut po pełnej godzinie w całym domu rozniósł się dzwonek do drzwi. Bez zastanowienia pobiegłam aby otworzyć. W progu staną nie kto inny ja sam Harry. Natychmiastowo na moje poliki wpłyną rumieniec. Loczek bez zastanowienia przyciągną mnie do siebie całując namiętnie w usta. Gdy pocałunek dobiegł końca Styles chwycił mnie za rękę i prowadził  w stronę parku.  Gdy dotarliśmy na miejsce stanęliśmy przed tą samą ławką gdzie się poznaliśmy. Do moich oczy napłynęły łzy. Przed oczyma miałam scenę gdy pierwszy raz się poznaliśmy.
-Harry ja nie przeżyję- wydusiłam z siebie dławiąc się łzami.
-Spokojnie. Nie płacz. Obiecuję spotkamy się jeszcze.- odparł ocierając moje słone łzy z policzków.
-Obiecaj mi  jedno Harry.- szepnęłam spoglądając  na jego smutną twarz
-Co tylko sobie życzysz.- odparł całując mnie w czule w czoło.
-Nie zapomnij mnie. – wyszlochałam wtulając się w jego ciepłą klatkę piersiową
-Nigdy o tobie nie zapomnę.- w tym momencie nasze usta złączyły się w jedność.

Ostatnia walizka była dopinana z dużym wysiłkiem. Cała roztrzęsiona i zapłakana schodziłam na dół ciągnąc pakunek za sobą. Na dole czekał już Harry wraz z Emily. Uśmiechnęłam się sztucznie przez łzy i po chwili stałam obok nich.
-To ja zaniosę bagaże do samochodu- odparła Emi wychodzą na zewnątrz. Loczek stał bez ruchu przyglądając się uważnie. Jego zielone tęczówki były przepełnione żalem. A w kącikach nabierały się łzy.
-Powiedź coś. Proszę.- wyszeptałam ledwo słyszalnie z powodu blokady w moim gardle.  Chłopak nic nie mówiąc wpił się w moje spierzchnięte usta. To był nasz ostatni pocałunek. Nasze łzy spotykały się i łączyły  w jedność. Uderzenia serc wystukiwały własny rytm. Jego ręce wędrowały po cały moim ciele a ja zatopiłam palce w jego lokach. Nie chciałam go puszczać. Nie teraz. Nagle Harry przerwał pocałunek i wręczył mi kopertę.
-Otwórz jak będzie w samolocie. Kocham cię [T.I]- odparł na dowidzenia i opuścił pomieszczenie. Kolejna fala łez zmoczyła moje policzki. Po chwili wybiegłam z domu nie mogąc spóźnić się na samolot. Cała rozmazana przebyłam przymusową odprawę i pożegnawszy się wcześniej z siostrą wsiadłam do samolotu.  Widziałam jak Londyn znika w chmurach a wraz z nim moje serce. Pojedyncza słona kropla układała nierównomierną strugę na moim policzku. Szybko ją otarłam aby została niezauważona.  Włożyłam swoje ręce do kieszeni i poczułam zmiętolony kawałek papieru. Bez zastanowienia wyciągnęłam białą kopertę i spojrzałam na napis „Kochanej [T.I] „  Trzęsącymi się dłońmi otworzyłam ją i wyciągnęłam list.

Droga [T.I]
 Nie mogę uwierzyć, że pakujesz swoje walizki
Tak bardzo staram się nie rozpłakać
Przeżyłem najlepsze chwile i teraz jest najgorszy czas
Ale musimy się pożegnać
Marzę, byśmy mogli być teraz sami
Jeżeli moglibyśmy znaleźć miejsce do ukrycia się
Sprawić, by ostatni raz, był jak pierwszy raz
Wcisnąć guzik i przewinąć
Więc proszę, nie czyń tego jeszcze trudniejszym
Nie możemy tego ciągnąć dalej
I wiem, że nie ma niczego, co chciałbym zmienić
Nie obiecuj, że będziesz pisać
Nie obiecuj, że zadzwonisz
Po prostu obiecaj, że nie zapomnisz, że mieliśmy to wszystko
Ponieważ byłaś moją na wakacjach
Teraz wiemy, że to prawie koniec
To wydaje się jak śnieg we wrześniu
Ale ja zawsze będę pamiętał
Byłaś moją letnią miłością
Zawsze będziesz moją letnią miłością
                                               Twój Harry

Kolejny raz przeczytany list spowodował wzruszenie. Ostatni już zimny łyk kakao doprowadził, że po moim ciele przeszły dreszcze. Byłam jego letnią miłością. Tak jak pisało w liście. Nie pisałam, nie dzwoniłam ale pamiętałam i nadal pamiętam. Kolejne 2 lata spowodowały że moje uczucie do niego jeszcze bardziej się wzmocniło. Niestety nie mogę już do niego pojechać. Słowa które powiedział, że jeszcze się spotkamy były rzucone na wiatr.  Sława, rozgłos tym teraz żyje. Chłopak który może mieć każdą był mój i pozostanie mój na wieki. Z żalem serca uświadamiam sobie, że o mnie zapomniał. Jestem skończonym rozdziałem w jego historii.
-[T.I} Kochanie zejdź i mi pomóż.- nagle głos mojej matki wyrwał mnie z rozmyśleń. Szybko wyplątałam się z koca i chwyciwszy kubek zbiegłam na dół. 
Radio które towarzyszyło [T.I] przez całe popołudnie było nadal włączone.  Żenujące  żarty prowadzącego zastąpiło popołudniowe notowanie przebojów które rozchodziło się po całym pokoju. Nagle z głośników radia uszły pierwsze nuty piosenki pt. „Sammer Love” zespołu One Direction  a speaker radiowy zadedykował ją dla tajemniczej [pierwsza literka twojego imienia] z dopiskiem Pamiętam i nigdy nie zapomnę.






A teraz już na serio do zobaczenia :)
Żegnajcie Ruda ;*

poniedziałek, 6 stycznia 2014

18."Pamiętaj mnie proszę."

&&&

Perspektywa Emily

To co przed chwilą się stało powodowało całkowite sparaliżowanie. Kolejny raz traciłam osobę którą kochałam. Na moich oczach umierał człowiek który dał nadzieję na szczęśliwe życie. Skierowałam swój wzrok na Malcolma który leżał na trawie przyblokowany moją stopą. Patrzył na mnie z dumą i ekscytacją, że kolejny raz zadał mi ból. On nie chciał mnie zabić. Jedynie czego chciał to to abym cierpiała. Po kolei wymordowywał osoby na których mi zależało. Ale ja musiałam z tym skończyć. Postawić temu kres. Czułam jak moje ciało wypełnia złość. Buzująca adrenalina szukała najmniejszego ujścia. Moja dłoń drżała pod wpływem zbierającej się mocy. Powoli wyciągnęłam rękę w stronę Upadłego.
-Nie zrobisz tego Emily. Jesteś na to za słaba.- jego głos tłumiłam w sobie wmawiając, że mogę zrobić wszystko.
-Zabrałeś mi wszystkich których kochałam!- wysyczałam przez zęby- Torturowałeś myślami że odeszli prze ze mnie! Nie pozwoliłeś abym stała się silną osobą!- wymieniałam a na jego twarzy można było zobaczyć lekkie przerażenie. Słudzy Malcolma stali nie przejmując się całą sytuacją. Świadczyło to tylko o tym, że nie chcieli mu służyć.-A wiesz dlaczego? Bałeś się!- w mim głosie można było usłyszeć pogardę- Bałeś się, że cię pokonam!- na mojej twarzy zagościł uśmiech którego dawno nie widziałam.
-Emily?! Nie wygłupiaj się. To były tylko takie żarty.- strach dawał za wygraną. Właśnie tego chciałam. Zobaczyć jak mój oprawca błaga mnie o litość.
-Żarty?! Nie bądź śmieszny! Dla mnie już jesteś martwy.- powoli nachylałam się nad nim plując mu w twarz.
-Dosyć!- nagle usłyszałam głos blondyna który zbliżał się w naszym kierunku.
-Synu! Wiedziałem, że zawsze mogę na ciebie liczyć.- drżący głos Malcolma rozbrzmiewała na polanie. Zaistniała sytuacja lekko mnie zaszokowała. Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. Wiedziałam, ze z dwójką nie pójdzie mi tak łatwo.
-Odsuń się Emily. Nie chcę zrobić ci krzywdy.- zakomunikował gdy stał  na przeciw mnie.
-Krzywdy? Co ty sobie w ogóle myślisz? Pojawiasz się nagle jednego wieczoru, ufamy ci a ty okazujesz się być jego synem?- wykrzyczałam prosto w twarz dla chłopaka odsuwając się powoli od Malcolma dając mu tym swobodę żeby wstał. Czułam że tracę grunt pod nogami. Blondyn pomógł wstać dla Upadłego a ten z szyderczym uśmiechem patrzył na mnie zwycięsko.
-Nigdy nie wygrasz ze mną Emily! Nigdy!- jego słowa były prawdą która powodowała, że traciłam wiarę w samą siebie. Nagle ciało Malcolma zaczęło się osuwać. Nie wierzyłam własnym oczom. Gdy mężczyzna wyzioną ostatnie tchnienie szereg jego sługusów momentalnie znikną. Na polanie pozostałam Tylko ja i Niall. Patrzyłam na niego z niedowierzaniem.
-Dlaczego to zrobiłeś?- zapytałam jeszcze cała w szoku
-Nienawidziłem go! Codziennie układałem w głowie jak go zabiję.- odparł z pogardą w głosie. Nagle gdy emocje opadły i dotarło do mnie wszystko co tu się wydarzyło. Gwałtownie odwróciłam się w stronę Harrego. Oczy momentalnie się zeszkliły. Zaczęłam biec w jego kierunku. Opadłam przed nim na kolana i drżącymi dłońmi dotykałam jego ciała. Delikatnie przytknęłam rękę do ust a potok łez zalewał moje blade pliczki.
-Harry! Proszę cię! Obudź się! Błagam- krzyczałam jak popadnie nie mogłam pogodzić się z tym, że go nie ma. Nagle poczułam jak mnie ktoś odciąga. Niall stał za mną łapiąc mnie za ramiona a sam podbiegł do Stylesa. Nie wiedząc co się ze mną dzieje spojrzałam w niebo a pierwsze krople deszczu dotknęły mojej skóry. Teraz już nie było widać moich łez.
-Emily! On żyje! Puls jest niewyczuwalny!- głos Nialla dał mi nadzieję. Nadzieję, że mogę go uratować. Szybko pozbierałam się z mokrej już zmieni gleby i przysunęłam się do Harrego.
-Pamiętaj mnie proszę.- wyszeptałam i delikatnie musnęłam jego wargi. Pojedyncza łza skapnęła z moich rzęs.
-Przepraszam cię Niall. Teraz nic nie będziesz pamiętał z ostatniego pół roku.- odparłam ze sztucznym uśmiechem a on odwzajemnił go.
-Wszystko aby tylko przeżył- dodał i chwycił mnie za rękę. Z bólem i myślą wyciągnęłam rękę nad zimne już ciało Stylesa. Świadomość, że nie będzie pamiętał mnie była okropna. W głębi serca czułam, ze mogę to naprawić, że możemy się zaprzyjaźnić i żyć tak jak kiedyś nie popełniając tych samych błędów. Nagle obok nas zaczęły przemijać wspomnienia, sytuacje które miały miejsce. Wszystko to co wydarzyło się przez te pół roku. Następnie nastąpiła ciemność.

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Wiem wiem krótki ale tylko tyle mogłam napisać bo mam już pomysł na Epilog. Przepraszam nie wychodzą mi dialogi są trochę sztuczne.  To jest ostatni rozdział przed nami tylko Epilog. Pewnie też wyjdzie krótki :). Zmieniłam szablon ponieważ wyszły małe komplikacje. Pewna osoba powiedziała, ze ten jest nawet ładniejszy :)

Liczę na komentarze już przy ostatnim rozdziale nie będę was szantażować :)

Epilog wstawię w odstępie max 3 dni abyście nie czekali zbyt długo :) Więc czekajcie z niecierpliwością na zakończenie tej historii.

czwartek, 2 stycznia 2014

17. "Zostawcie go!"

&&&

Lekko przymrużyłem oczy. Ból głowy był nie do wytrzymania. Lekko otwierałem oczy czekając aż obraz się wyostrzy. Ostatkami sił próbowałem się podnieść lecz czułem na plecach ciężar przez który nie mogłem się unieść.
-Harry!. Zostawcie go!- usłyszałem rozpaczliwy krzyk Emily który momentalnie mnie ocucił. Rozejrzałem się gwałtownie szukając brunetki. Spostrzegłem, że jestem na polanie na około stoją zapewne słudzy Malcolma. Upadły we własnej osobie oraz poobijany Andreu. Powoli do mojego umysłu dochodziło gdzie się znajduję. Nagle zostałem szarpnięty i postawiony na równe nogi. Potwory ból towarzyszył mi w każdej sekundzie. Popchnięto mnie w stronę starszego mężczyzny. Gdy upadłem spojrzałem na ojca Emi ze współczuciem i powiedziałem niesłyszalnie przepraszam. Andreu podniósł kącki ust i pomógł mi wstać za co skarcono go.
-Zostawcie ich!- kolejny raz do moich uszu doszedł krzyk dziewczyny. Cały sparaliżowany lustrowałem tłum pleryniarzy w jej poszukiwaniu. Nagle ujrzałem delikatną, niewinną i poobijaną brunetkę która klęczała na środku polanki i była trzymana przez jednego ze sług Upadłego. Chciałem tam pobiec , pomóc jej ale zostałem powstrzymany i uderzony z całej siły w brzuch.
-Nie waż się go dotykać!- wykrzyczała Em próbując wstać lecz bez skutku.
-Co zrobiłeś dla Nialla?- krzyknąłem gdy nie mogłem dostrzec blondyna w tłumie. Malcolm zareagował bardzo dziwnie zaczął się śmiać co spowodowało u mnie kolejny napad złości oraz bezradności.
-Niall podejdź tu do nas.- powiedział głośniej a Horan cały i zdrów wyłonił się z szeregu. Gdy zobaczyłem tą potarganą czuprynę uśmiech nasuną mi się sam na usta lecz po paru sekundach znikną. Chłopak potrzedł do mężczyzny który objął go ramieniem.
-Synu! W końcu po tylu latach znów mogę Cię zobaczyć.- z jego krtani padły słowa które zamurowały mnie od stóp do głów. Blondyn spojrzał się na mnie i odszedł jak gdyby nic kierując się do dziewczyny policzkując ją.
-Zabiję cię słyszysz! Zabiję jak psa!- oszustwo mogłem znieść ale nie mogłem pozowlić na to aby ktoś sprawiał ból dla mojej Emi
-Hahahaha. Słyszałeś go?Hahahah.On Ci grozi.- drwiący Malcolm nie mógł powstrzymać łez spowodowanych śmiechem.
-Czego od nas chcesz?- spytała Emily gdy cisza była zbyt długa.
-Czego od was chcę?- powtórzył zastanawiając się- Chcę was po prostu zabić.- odparł zadowolony.- Ale nie bójcie się. Najpierw trochę powspominamy.- gdy wypowiadał te słowa podszedł do brunetki i głaskał ją po głowie. Muszę przyznać, że nie rozumiałem o co chodzi lecz byłem pewien, że zaraz się dowiem. Malcolm nagle klasną w dłonie a przed nami ukazała się kobieta. Kobieta która śmiała się i co raz poprawiała swoje potargane od wiatru włosy.
-Pamiętasz Emily? Kto zabił twoją mamę?- zapytał z drwiną mężczyzna.- Ty Emili! To ty ją.....Zabiłaś!- wyszeptał w ucho dziewczynie co spowodowało u niej napad płaczu.
-Nie kłam! To był wypadek! To ty ją zabiłeś!- brunetka próbowała wydusić z siebie jakieś sensowne wytłumaczenie.
-Kałmczuszka.- odparł machając palcem. I w tym momencie kobieta która niedawno siedziała, upadł a wokół niej pojawiła się plama krwi a osoba stojąca nad nią łudząco przypominała Emi.
-Przestań! Słyszysz! Przestań!- ostatkami sił Ojciec Emily krzykną widząc jak jego córka zanosi się łzami.
-Ha ha oj Andreu Andreu. Już nie pamiętasz jak chciałeś dołączyć do Upadłych i wyrzekłeś się nas?- nagle Malcolm zaczął się zbliżać się do nas niebezpiecznie blisko chwycił mężczyznę za gardło i wyszeptał- Poniesiesz tego konsekwencje!- nagle przyłożył do jego krtani dwa palce a po sekundzie Adnreu osuną się bez ruchu.
-Nieeeeeeeeee!- nagle głos Emi wyrwał mnie z szoku ujrzałem brunetkę która wyrwała się z uścisku Nialla i biegła w naszą stronę a jej tatuaż mienił się kolorami.Macolm był odwrócony do niej tyłem lecz po jego minie wiedziałem, co się świeci. Momentalnie podniosłem się  odpychając sługę który poluzował uścisk. Odepchnąłem Em a sam zostałem sparaliżowany przez Upadłego. Całe moje ciało przeszywał niemiłosierny ból. Z gardła nie mogłem wydusić żadnego słowa. Jedynie co robiłem to snułem się po trawie zwijając  moje ciało w kłębek. Dziewczyna momentalnie wstała i znów ruszyła w jego stronę.
-Nie radzę.- odparł ze stoickim spokojem wyciągając rękę w moją stronę.- Czemu przez ciebie musi zginąć tyle osób.- odparł podchodząc do brunetki która trzęsła się niemiłosiernie a po jej policzkach pływały słone łzy. - Najpierw mama, potem Jack a teraz ojciec.- mężczyzna wiedział jak zadać ból. Co jest naszym najsłabszym punktem.
-Jack nie zginą z mojej winy.- odparła krótko ściskając pięść.
-To już nie pamiętasz?- spytał zaskoczony-Kochał cię i to go zabiło. Czyli twoja miłość Emili go zabiła nie ja.- w tym momencie dziewczyna nie wytrzymała uderzyła Macolma z całej siły w twarz pod wpływem tego mężczyzna upadł a brunetka podeszła do niego z pogardą.
-Nie waż się tak nigdy mówić. Zabrałeś mi wszytsko rodzinę, szczęście, prawdziwą miłość. Ale teraz nie pozwolę abyś zabrał mi powód dla którego znów zaczęłam żyć.- w tym momencie Emili splunęła mu w twarz.
-Nie słonko. Pomyliłaś się. To też mogę ci odebrać. Nikt mi nie zabroni.- gdy wypowiadał ostatnie słowo wyciągną w moją stronę rękę. W mich oczach pojawiło się przerażenie a całe życie przeleciało przed oczami. Nagle poczułem ból chwyciłem się za brzuch i poczułem zapach krwi. Czułem, że odpływam.

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Przepraszam za taki krótki ale chciałam coś dodać a nie miałam weny. Dziękuję za komentarze.  Chyba się już zorientowaliście, że opowiadanie dobiega końca. Mam nadzieję, że podobał wam się rozdział.

Liczę na komentarze
5 kom=nowy rozdział