Dziewczyna, która była wychowana w jednym celu aby mordować. Szkolona do
konkretnej misji. Uwieść, rozkochać i zabić. Plan doskonały. Lecz nikt
nie przewidział, że to będzie aż takie trudne. Miała dwa wyjścia przeżyć
za cenę śmierci lub sama zginąć. Co wybrała? Przekonajcie się sami.
piątek, 8 maja 2015
niedziela, 11 maja 2014
Nowy blog!
Historia opowiada o parze dwóch młodych ludzi, którzy są sobie pisani.
Sielankowe, życie zmienia mały zakład pomiędzy zakochanymi. Chłopak
uważa, że dziewczyna nie przetrwa bez niego jednego dnia. Duma Juliet
nie pozwala na to i zgadza się na układ. Konsekwencje tego zakładu są
tragiczne. Chłopak znika. Pozostawia po sobie jedynie list. Czy to
wszystko było przykrywką na zakończenie związku? Jak poradzi sobie Juliet ze stratą Harrego? Tego dowiecie się czytając "Na zawsze Twój..." Zapraszam!
wtorek, 14 stycznia 2014
Zapraszam !
Zapraszam na bloga ze zwiastunami :) Ha myśleliście, że z nowym opowiadaniem? Otóż nie... na razie postanowiłam zrobić sobie przerwę nauka, matura i takie tam. Może na ferie coś wyskrobię ale nie obiecuję a jeśli tak to będzie niewielki zarys fabuły :P a nie zakładanie nowego bloga. Ale ja tu gadu gadu a to nie o to tutaj chodzi.
Zapraszam was tutaj --> KLIK
Na tej stronie wykonujemy zwiastuny na wasze blogi. Byłabym bardzo wdzięczna żebyście chociaż zajrzeli i zamówili coś :P
A tak na marginesie pojawił się mój pierwszy imagin na stronie gdzie jestem na stażu ZAPRASZAM--> KLIK (To dla mnie bardzo ważne jeśli to przeczytacie i skomentujecie)
Zapraszam was tutaj --> KLIK
Na tej stronie wykonujemy zwiastuny na wasze blogi. Byłabym bardzo wdzięczna żebyście chociaż zajrzeli i zamówili coś :P
A tak na marginesie pojawił się mój pierwszy imagin na stronie gdzie jestem na stażu ZAPRASZAM--> KLIK (To dla mnie bardzo ważne jeśli to przeczytacie i skomentujecie)
Ruda :)
piątek, 10 stycznia 2014
Epilog. "Czy my kiedyś się nie spotkaliśmy?"
&&&
Kolejny raz budzik dał znak, że czas wstać. Powoli wysunąłem się z pod kołdry i powędrowałem na poranną toaletę. Po całej serii czynności niezbędnych do owego wyglądania w szkole byłem gotowy do wyjścia. Narzuciłem na siebie ciemną kurtkę, chwyciłem plecak i wyszedłem z domu krzycząc "Cześć". Na dzień dobry powitał mnie zimny podmuch jesiennego wiatru lekko wzdrygnąłem i powoli ruszyłem przed siebie. Gdy zbliżałem się do Dworu Cower Town moja głowa mimowolnie powędrowała w tamtą stronę. Od razu pojawiło się zdziwienie, gdy ujrzałem mężczyznę grabiącego złote liście. ktoś tu mieszka? Wariaci! -pomyślałem
-Uważaj jak chodzisz!- nagle wyrwał mnie dźwięk kobiety której wytrąciłem zakupy wpadając na nią.
-Przepraszam, zapatrzyłem się.- rzuciłem na odczepnego i odszedłem. Już po paru minutach byłem pod murami szkoły. Spojrzawszy na szare, nudne mury odetchnąłem ciężko i wysunąłem jedną nogę do przodu aby zrobić krok lecz nie udało mi się. Nagle zostałem popchnięty przez....właśnie przez kogo?
-O najmocniej przepraszam, nie zobaczyłam cię.- dziewczyna była roztrzęsiona, jej wszystkie książki upadły na brudny chodnik.
-Spokojnie, często mi się to zdarza.- odparłem i posłałem jej ciepły uśmiech.- Jesteś tu nowa?- spytałem schylając się, aby pomóc pozbierać zeszyty.
-Tak, to mój pierwszy dzień w tej szkole.- nagle wyciągnęliśmy rękę do tej samej książki. Dziewczyna momentalnie zabrała dłoń chowając ją do kieszeni. -Nie bój się nie gryzę.- wypowiedziawszy te słowa spojrzałem natychmiastowo na jej twarz czekając na reakcję. Dziewczyna jedynie zaczerwieniła się i nic nie mówiąc uciekła do budynku. Zdziwiło mnie to.
-Hej, czemu klęczysz?- nagle podszedł do mnie Louis.
-Eee, nie ważne...- w tym momencie nie miałem ochoty tłumaczyć zaistniałej sytuacji, szybko wstałem z chodnika i wraz z przyjaciele ruszyłem do środka. Na lekcji historii jak zawsze panował chaos. Biedna nauczycielka nigdy nie mogła zapanować nad naszą klasą. Ja pochłonąłem w rozmowie z Lou.
-Ej widziałeś tą nową.- odparł pokazując wzrokiem na brunetkę siedzącą samotnie na pierwszej ławce.
-Powiedzmy, że miałem okazję.- uśmiechnąłem się lekko i również spojrzałem na dziewczynę. Mina Tomo mówiła sama za siebie więc nie czekałem na pytanie które doskonale znałem.- Dziś rano wpadła na mnie przed szkołą. Wymieniłem z nią parę słów i tyle, potem uciekła.- ostatnie dwa słowa powiedziałem ciszej, aby nikt nie usłyszał.
-Dziwna- prychną brunet i lekko się zaśmiał.
-Też tak myślę. Nie wiem skąd ale ją kojarzę.- nawet sam nie wiem czemu to powiedziałem.
-Co?- na twarzy chłopaka od razu pojawiło się zdziwienie wraz z szokiem. Niestety na to pytanie nie odpowiedziałem bo zadzwonił dzwonek. Jedynie co zrobiłem to dałem porozumiewawczy znak dla przyjaciela, że spotkamy się na stołówce i oddaliłem się od niego.
&&&
Nowa szkoła, nowi ludzie i w tym wszystkim ja. Prawdę mówiąc przeżywałam ten dzień drugi raz. Spotkanie z Harrym było dla mnie ciężkie. Ale gdy zobaczyłam go żywego uśmiech sam nasuwał mi się na usta.Powoli maszerowałam szkolnym korytarzem aby udać się do stołówki. Przebijałam się przez tłumy ludzi stojących na mojej drodze mówiąc jak maszyna jedno słowo "Przepraszam". Nagle na mojej drodze coś stanęło. Nie coś a ktoś. Oczywiście nie kto inny jak Nicol.
-Yyy...przepraszam.- wyszeptałam, znów i chciałam wyminąć blond dziewczynę
-Przepraszam? Co ty sobie myślisz lamusko?- odparła marszcząc brwi i wydając z siebie parszywy śmiech.
-Nie chciałam, zdarza się tak?- w środku poczułam, że dziewczyna nie odpuści tak szybko.
-Zdarza się? Chyba tylko dla takich frajerów ja ty.- po tych słowach znów zachichotała i popchnęła mnie na bok. Chciałam jej oddać ale nie mogłam ponieść się emocjom. Nie mogłam dopuścić się sprowokowaniu.
-Frajerka.- dodała na koniec i odeszła a wraz z nią tłum ludzi śmiejących się ze mnie. Ale ja mogłam to znieść. Myśl która dawała mi siły to to że Harry żyje i mogę go widywać codziennie. Nagle ujrzałam lokowatego stojącego obok szafek. Lekkie zawahanie nie powstrzymało mnie.
-Hej, przepraszam nie przedstawiłam się wcześniej.- odparłam gdy stałam tuż obok niego.Serce waliło mi jak oszalałe.
-Nie ma sprawy- jego uśmiech powodował, że chciałam go pocałować. Jednak momentalnie skarciłam się w myślach.- Harry- odparł i wyciągną rękę.
-Emily.- szepnęłam odwzajemniając gest. Dlaczego to tak cholernie boli? Jeszcze dwa dni temu tonęłam w jego tęczówkach nad brzegiem jeziora a teraz jestem dla niego zwykła obcą osobą.
-Czy my kiedyś się nie spotkaliśmy?- zapytał wpatrując się we mnie Spanikowałam nie widziałam co rbić. Ale wiedziałam jedno nie mogłam uciec.
-Nie, jestem tu pierwszy raz. Przeprowadziłam się bo ojciec dostał nową pracę.- kłamanie szło mi niewiarygodnie dobrze sama się dziwiłam.
-W tej dziurze?- zdziwił się chłopak zamykając przy tym metalowe drzwiczki.
-Tak. Biznesy, nie mieszam się w to- odparłam i ruszyłam za Stylesem wpatrując się w niego jak w obrazek.
-Miał farta. Tutaj nie ma perspektyw. Ludzie uciekają stąd jak tylko mogą.- zatopiłam się w jego głosie. Już nie słuchałam o czym mówi. Jego głos doprowadzał mnie o dreszcze.
-Jednak ty nie uciekasz.- wtrąciłam wpuszczając rumieńca na poliki.
-I tu się mylisz.- odparł zadowolony.- Wyprowadzam się z mamą do Londynu. Dostaliśmy tam mieszkanie po dziadku i atrakcyjną pracę.- jego słowa wbijały sztylet w moje serce. Opuszcza mnie. Szansa, że będziemy znów razem była znikoma. Co ja wygaduję w ogóle jej nie było. stanęłam jak wryta i nie dałam rady zrobić kolejnego kroku.
-Idziesz?- zdziwił się Styles moją rekacją.
-Idź sam. Ja jeszcze muszę pójść do sekretariatu- wymyśliłam na poczekaniu i odwróciłam się na pięcie. Potok łez nawilżał moje policzki a serce łomotało jak oszalałe. To koniec. Już nie będziemy razem. Moja miłość wyjeżdża a ja nie mogę z tym nic zrobić. Malcolm wygrał znowu. Znowu zadał mi ból jakim jest samotność.
&&&
Ostatnie walizki zostały spakowane do taksówki. Z uśmiechem na twarzy zająłem miejsce obok mamy i podałem adres najbliższej stacji kolejowej. Kierowca ruszył a ja w końcu mogłem żyć pełną życia. Ostatni raz moim oczom ukazał się dwór Cower Town a w oknie Emily. Nie wiem dlaczego ale kojarzyłem ją skądś. Najgorsze było w tym wszystkim to że nie wiedziałem skąd. Objąłem ją mocno swoimi dłońmi i przytknąłem do klatki piersiowej.
Brunetka nie spodziewała się tego gestu z mojej strony i dopiero po
chwili odwzajemniła uścisk. Gdy staliśmy tak w tuleni w siebie czułem
fale łez które zalewały moją koszulkę. W tej chwili Em potrzebowała
ciepła, bezpieczeństwa orz spokoju które po części mogła odnaleźć w
moich ramionach. Gdy w końcu oderwaliśmy się od siebie spojrzała na mnie
sowimi oczyma które mówiły dziękuję że tu jesteś. Lekko ująłem jej
twarz w moich dłoniach i posłałem ciepły uśmiech w jej kierunku. Nie
wiem w jakim momencie nasze twarze zbliżały się do siebie. Dzieliły nas
zaledwie centymetry aby nasze usta połączyły się w jedność. Nie
wytrzymałem i zrobiłem pierwszy krok wpiłem się w jej delikatne usta
które miały smak gorzkich łez. Brunetka nagle odepchnęła mnie od siebie i
spojrzała na mnie dotykając ust. Odwróciwszy się na pięcie zmierzała do
wyjścia z pokoju.
-Emily, ja prze...- niestety nie dokończyłem ponieważ Dziewczyna ponownie wpiła się w mojej usta zachłannie je całując. Biorąc przymusowy oddech wyszeptałem jej do ucha parę słów. Powodując tym lekki chichot u Em. Bez zastanowienia chwyciłem ją w swoje silne ramiona i powędrowałem na górę.
-Emily, ja prze...- niestety nie dokończyłem ponieważ Dziewczyna ponownie wpiła się w mojej usta zachłannie je całując. Biorąc przymusowy oddech wyszeptałem jej do ucha parę słów. Powodując tym lekki chichot u Em. Bez zastanowienia chwyciłem ją w swoje silne ramiona i powędrowałem na górę.
-Pozwól mi się zakochać.- wypowiedziałem te słowa patrząc w
jej złote tęczówki. Zobaczyłem jak rumieńce zalewają jej twarz a
uśmiech sam ciśnie się na usta. Emily bez zastanowienia wpiła się w moje
usta a ja odwzajemniłem pocałunek.
Przebudziłem się cały spocony. Spojrzałem za okno na dworze panowała ciemność. Te wspomnienia, ten pocałunek. To niemożliwe. To nie może być prawdą.
-Emily!- krzyknąłem i już byłem pewien, ze to moja miłość na wieki.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
I oto Epilog. Wyszedł mi nawet spory :) Prawdę mówią nie natrudziłam się nad nim. Jest to połączenie czwartego rozdziału w mniejszym stopniu 11 i 13 oraz dopiski. Wytłuszczoną czcionką zaznaczyłam fragmenty zmienione pochyłą wspomnienie z 11 i 13 ( od słów " Pozwól mi się zakochać") rozdziału a od słów "Nagle ujrzałam lokowatego stojącego obok szafek" to moja inwencja twórcza. Mam nadzieję, że nie spodziewaliście się takiego zakończenia i zaszokowałam was wszystkich. W opowiadaniu uśmierciłam parę osób między innymi Louisa, Harrego, Andreu oraz Malcolma ale oni wszyscy żyją z powodu cofnięcia czasu. Te opowiadanie jest moim taki pierwszym poważnym wcześniejsze to czysta amatorka. Pamiętam jak wpadłam na pomysł. Cieszyłam się jak dziecko, ze takie coś mogłam wymyślić. Aż się dziwię, że minęło prawie 5 miesięcy. Czuję się jakby to było wczoraj. Szczerze mogę powiedzieć, że jestem z tego opowiadania dumna :).
Chcę z tego miejsca podziękować wam za to że byliście czasami częściej czasami rzadziej ale zawsze byliście i komentowaliście mimo moich szantażów :)
Dziękuję za 19 obserwatorów jak dla mnie to dużo :)
Dziękuję za ponad 5500 wejść :)
Dziękuję za 101 komentarzy :) niezła liczba :)
Dziękuję za to że umieszczaliście link do mojego bloga na waszych stronach :)
Oddzielne podziękowania należą się:
~Patki Styles (komentowałaś prawie każdy post dziękuję <3 )
~macia333 ( dawaj częściej te rozdziały bo są boskie <3 Secret Love --> POLECAM )
~Emily Shag
~Weronika P ( potem cię zabrakło ale motywowałaś mnie :) Moja mała księżniczka... --> POLECAM)
~Lei ( byłaś zawsze i dodawałaś mi kopa na gg. Powiem wam w sekrecie że Lea bała przeczytać się moje opowiadanie :) Nie wiem dlaczego. Myślała, że to horror? Nie wiem. Ale się przełamała i za to jej dziękuję :) I co warto było się bać? )
~oraz reszcie wymieniłam te osoby które były ze mną od samego początku i to pokazywały. Na prawdę chciałabym wymienić każdego ale zajęło by to za dużo czasu mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe.
Dziękuję również anonimkom które zawsze się pokazywały pod postami :)
Nie jestem dobra w pożegnaniach może dlatego to tak lipnie wyszło :P
Niby jest pomysł na kolejne opowiadanie ale nie wiem co z tego wyjdzie....zobaczymy :) Mogę tylko zdradzić, że pomysł na tytuł już się znalazł "Dziewczyna mojego chłopaka" Lub "Idealna dziewczyna dla mojego chłopaka" od razu mówię to nie jest o homoseksualistach nie chcę tu nikogo urazić ale nie przepadam za takimi typu opowiadaniami :) Jeśli coś się wykluje informacje o tym zamieszczę tutaj.
Póki ono nie powstanie zapraszam was na tą stronkę --->Imaginy z One Direction jestem tam przyjęta na próbę trzymajcie kciuki aby coś z tego wyszło. Mój imagin zostanie opublikowany w następnym tygodniu prawdopodobnie czwartek :) Zdradzę wam, że będzie o Zaynie :) Na razie nie istnieje na tej stronce jako pełnoprawna autorka bo nie jestem przyjęta ale bądźmy dobrej myśli. I wyszukujcie tam moich prac :) Byłabym bardzo zadowolona gdybyście chociaż jedną z nich skomentowali :)
Póki ono nie powstanie zapraszam was na tą stronkę --->Imaginy z One Direction jestem tam przyjęta na próbę trzymajcie kciuki aby coś z tego wyszło. Mój imagin zostanie opublikowany w następnym tygodniu prawdopodobnie czwartek :) Zdradzę wam, że będzie o Zaynie :) Na razie nie istnieje na tej stronce jako pełnoprawna autorka bo nie jestem przyjęta ale bądźmy dobrej myśli. I wyszukujcie tam moich prac :) Byłabym bardzo zadowolona gdybyście chociaż jedną z nich skomentowali :)
A i mam prośbę jeśli ktoś to w ogóle czytał mam na myśli opowiadanie proszę skomentujcie abym wiedziała kto to czytał może być nawet pusty kom albo kropka. Zadowolę się nawet jednym słowem czytałam. Nie wymagam od was poematów na pożegnanie. Proszę zróbcie to ten ostatni raz :)
Trochę się rozpisałam :P
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
I bym na śmierć zapomniała. A tak na zakończenie kto czytał bonus świąteczny oto jego druga część :)
Zwarta i gotowa stanęłam w progu salonu opierając się o
framugę drzwi. Delikatnie włożyłam ręce do kieszeni i spojrzał z uśmiechem na
Emili która z zainteresowaniem oglądała telewizję. Tak bardzo za nią tęskniłam. Odchrząknęłam
delikatnie tak aby dziewczyna zobaczyła moją obecność.
-O nie wiedziałam, że jesteś. Zeszłaś tak cicho.- odparła
spoglądając na mnie. Posłałam jej lekki uśmiech i usiadłam na kanapie.
-Jak się spało?-
zapytała ściszając serial który właśnie leciał na ekranie
-Wspaniale …od dawna tak dobrze nie spałam.- moje kąciki ust
od razu poszybowały w górę.
-Jesteś głodna? Na stole jest śniadanie.- zaproponowała Em i wróciła do niezbyt interesującego
serialu. Mimowolnie spojrzałam na
kuchenny stół a następnie na siostrę. Nie miałam ochoty na siedzenie w czterech
ścianach w tak słoneczny dzień. Delikatnie przeczesałam włosy ręką i podniosłam
się z mięciutkiej kanapy kierując się do wyjścia.
-Idę się przejść. Niedługo wracam.- zakomunikowałam
zatrzaskując za sobą drewniane drzwi. Promienie słoneczne prażyły moją skórę od
razu ubolewałam nad tym, że nie zabrałam ze sobą okularów przeciwsłonecznych.
Maszerowałam brukowaną uliczką kierując się w stronę parku. Zielony pejzaż zachwycił moje oczy. Gdy
przeszłam przez metalową bramę miejskiego deptaka moim oczom ukazała się ławka
usytuowana w idealnym miejscu dla mnie. Z daleka od innych ale nie za daleko
cywilizacji. Wygodnie rozsiadłam się na drewnianej ławeczce z oparciem
pomalowanej na kolor soczystej zieleni. Zamknęłam powoli oczy i skierowałam
głowę ku górze opierając ją o wystające oparcie. Odpłynęłam. Lekki wiatr
powiewał moje włosy i powodował
przyjemny dreszczyk. Delikatne muskanie
słońcem rozgrzewało moje blade ciało.
-Przepraszam mogę się dosiąść?- zapytał mnie głos wyrywając
z błogiego rozmyślania. Lekko
przymrużyłam oczy kierując wzrok na osobę stojącą prze de mną. Zmierzyłam od góry do dołu i po chwili
przesunęłam się na róg ławki aby zrobić dla niego miejsce.
-Dziękuję, nie lubię tłocznych miejsc.- odparł zajmując
miejsce i wyciągając z kieszeni telefon.
-To po co spędzasz czas w parku.- odparłam z ironią zezując
w jego stronę. Chłopak odpisał
prawdopodobnie na smsa i spojrzał na mnie pokazując szereg białych zębów.
-Umówiłem się z kimś . Ale chyba ten ktoś nie zamierza
przyjść.- zakomunikował zmieniając pozycję siedzenia. W tym momencie był oparty
jedną ręką o oparcie ławki a jego ciało było skierowane w moją stronę.
-Na co tak się gapisz?- furknęłam po długiej ciszy która
mnie krępowała. Chłopak jedynie się
zaśmiał i skierował swój wzrok na obłoki
które wędrowały po niebie z dość dużą prędkością. Czułam się dość dziwnie jego obecnością i chciałam jak najszybciej ulotnić się z tego miejsca. Bez zastanowienia
wstałam i ruszyłam przed siebie modląc się aby mnie nie zaczepił. Powoli kierowałam się w stronę domu ciesząc
się, że nie muszę wymigiwać się z niezręcznej rozmowy z nim. Gdy na horyzoncie ukazał się dom mojej siostry
z naprzeciwka ku mojemu zdziwieniu pojawił się chłopak z parku. Lekko zdenerwowana zbluźniłam w myślach i szybkim tempem
podeszłam do niego.
-Śledzisz mnie?- krzyknęłam z oburzeniem szturchając go przy
tym w ramię. Mina chłopaka była bardzo zszokowana.
-Ja tu mieszkam.- odparł półtonem wskazując na dom
znajdujący się obok mojego. W tym
momencie poczułam się jak ostatnia kretynka. Napadłam na chłopaka który spokojnie chciał wrócić do
własnego mieszkania.
-Przepraszam.- rzuciłam krótko i chciałam odejść nie
pokazując swojego zażenowania. Niestety chłopak chwycił mnie za rękę a ja pod
wpływem jego siły odwróciłam się.
-Jestem Harry.- zakomunikował z uśmiechem- Nic się nie
stało- dodał po chwili.
-[T.I]- odparłam z rumieńcem na policzkach.
-Na długo przyjechałaś do Emily?- spytał przerywając
krepującą ciszę. To pytanie lekko mnie zdziwiło ale widocznie znali się z moją
siostrą.
-Na całe wakacje.- uśmiechnęłam się sztucznie spoglądając w
jego zielone jak trawa oczy.
-Może chciałabyś się spotkać. Kiedyś.- zapytał niepewnie i
podrapał się w tył głowy.
-Może kiedyś.- odpowiedziałam i
odwróciłam się na piecie kierując się w stronę domu.”Może kiedyś serio [T.I]?
Serio?
Obudziłam się cała w skowronkach. Wygrzebałam się z ciepłego
łóżka. Powoli podeszłam do biurka i chwyciłam czarny flamster. Z żalem serca
skreśliłam ostatnią datę w wakacyjnym kalendarzu. Nawet nie wiem kiedy ten czas
minął. Całe cztery miesiące spędzone w tym miejscu a ja czułem się jakbym tu
mieszkała od dziecka. Po chwili wpatrywania się w kalendarz skierowałam się do
łazienki aby trochę się odświeżyć i wybrać się na 122 randkę z Harrym. Pewnie każdy pomyśli mnie za idiotkę ale
każde spotkanie z nim było prze ze mnie policzone oraz dokładnie opisane. Nie
chciałam aby te piękne chwile uszyły w zapomnienie.Z Harrym byłam już od dwóch
i pół miesiąca. Zakochałam się w nim i kompletnie straciłam dla niego
głowę. Gdy tylko o nim pomyślałam
uśmiech sam nasuwał mi się na usta a w brzuchu grasowało stado motyli. Ale
również miałam świadomość, ze musimy się rozstać a to nastąpi już jutro. Gotowa
wyszłam z toalety i powoli zbiegłam na dół myśląc że zastam w kuchni Emily.
Niestety zauważyłam niewielką karteczkę na stole. Podniosłam ją bez zawahania
czytając treść. „Wezwali mnie do pracy będę wieczorem” Emi. Kolejny dzień spędzony bez mojej siostry. Od miesiąca
wzywają ją do pracy non stop . Nie wiedząc co ze sobą zrobić skierowałam się do
salonu włączając przy tym telewizję. Cały dzień zleciał mi na leniuchowaniu.
Wskazówki zegara dochodziły do godziny 20:00. Parę minut po pełnej godzinie w
całym domu rozniósł się dzwonek do drzwi. Bez zastanowienia pobiegłam aby
otworzyć. W progu staną nie kto inny ja sam Harry. Natychmiastowo na moje
poliki wpłyną rumieniec. Loczek bez zastanowienia przyciągną mnie do siebie
całując namiętnie w usta. Gdy pocałunek dobiegł końca Styles chwycił mnie za
rękę i prowadził w stronę parku. Gdy dotarliśmy na miejsce stanęliśmy przed tą
samą ławką gdzie się poznaliśmy. Do moich oczy napłynęły łzy. Przed oczyma
miałam scenę gdy pierwszy raz się poznaliśmy.
-Harry ja nie przeżyję- wydusiłam z siebie dławiąc się
łzami.
-Spokojnie. Nie płacz. Obiecuję spotkamy się jeszcze.-
odparł ocierając moje słone łzy z policzków.
-Obiecaj mi jedno
Harry.- szepnęłam spoglądając na jego
smutną twarz
-Co tylko sobie życzysz.- odparł całując mnie w czule w
czoło.
-Nie zapomnij mnie. – wyszlochałam wtulając się w jego
ciepłą klatkę piersiową
-Nigdy o tobie nie zapomnę.- w
tym momencie nasze usta złączyły się w jedność.
Ostatnia walizka była dopinana z dużym wysiłkiem. Cała
roztrzęsiona i zapłakana schodziłam na dół ciągnąc pakunek za sobą. Na dole
czekał już Harry wraz z Emily. Uśmiechnęłam się sztucznie przez łzy i po chwili
stałam obok nich.
-To ja zaniosę bagaże do samochodu- odparła Emi wychodzą na
zewnątrz. Loczek stał bez ruchu przyglądając się uważnie. Jego zielone tęczówki
były przepełnione żalem. A w kącikach nabierały się łzy.
-Powiedź coś. Proszę.- wyszeptałam ledwo słyszalnie z powodu
blokady w moim gardle. Chłopak nic nie
mówiąc wpił się w moje spierzchnięte usta. To był nasz ostatni pocałunek. Nasze
łzy spotykały się i łączyły w jedność.
Uderzenia serc wystukiwały własny rytm. Jego ręce wędrowały po cały moim ciele
a ja zatopiłam palce w jego lokach. Nie chciałam go puszczać. Nie teraz. Nagle
Harry przerwał pocałunek i wręczył mi kopertę.
-Otwórz jak będzie w samolocie. Kocham cię [T.I]- odparł na
dowidzenia i opuścił pomieszczenie. Kolejna fala łez zmoczyła moje policzki. Po
chwili wybiegłam z domu nie mogąc spóźnić się na samolot. Cała rozmazana
przebyłam przymusową odprawę i pożegnawszy się wcześniej z siostrą wsiadłam do
samolotu. Widziałam jak Londyn znika w
chmurach a wraz z nim moje serce. Pojedyncza słona kropla układała
nierównomierną strugę na moim policzku. Szybko ją otarłam aby została
niezauważona. Włożyłam swoje ręce do
kieszeni i poczułam zmiętolony kawałek papieru. Bez zastanowienia wyciągnęłam
białą kopertę i spojrzałam na napis „Kochanej [T.I] „ Trzęsącymi się dłońmi otworzyłam ją i
wyciągnęłam list.
Droga [T.I]
Nie mogę uwierzyć, że pakujesz swoje walizki
Tak bardzo staram się nie rozpłakać
Przeżyłem najlepsze chwile i teraz jest najgorszy czas
Ale musimy się pożegnać
Tak bardzo staram się nie rozpłakać
Przeżyłem najlepsze chwile i teraz jest najgorszy czas
Ale musimy się pożegnać
Marzę, byśmy mogli być
teraz sami
Jeżeli moglibyśmy znaleźć miejsce do ukrycia się
Sprawić, by ostatni raz, był jak pierwszy raz
Wcisnąć guzik i przewinąć
Jeżeli moglibyśmy znaleźć miejsce do ukrycia się
Sprawić, by ostatni raz, był jak pierwszy raz
Wcisnąć guzik i przewinąć
Więc proszę, nie czyń
tego jeszcze trudniejszym
Nie możemy tego ciągnąć dalej
I wiem, że nie ma niczego, co chciałbym zmienić
Nie możemy tego ciągnąć dalej
I wiem, że nie ma niczego, co chciałbym zmienić
Nie obiecuj, że
będziesz pisać
Nie obiecuj, że zadzwonisz
Po prostu obiecaj, że nie zapomnisz, że mieliśmy to wszystko
Ponieważ byłaś moją na wakacjach
Teraz wiemy, że to prawie koniec
To wydaje się jak śnieg we wrześniu
Ale ja zawsze będę pamiętał
Byłaś moją letnią miłością
Zawsze będziesz moją letnią miłością
Nie obiecuj, że zadzwonisz
Po prostu obiecaj, że nie zapomnisz, że mieliśmy to wszystko
Ponieważ byłaś moją na wakacjach
Teraz wiemy, że to prawie koniec
To wydaje się jak śnieg we wrześniu
Ale ja zawsze będę pamiętał
Byłaś moją letnią miłością
Zawsze będziesz moją letnią miłością
Twój Harry
Kolejny raz przeczytany list spowodował wzruszenie. Ostatni
już zimny łyk kakao doprowadził, że po moim ciele przeszły dreszcze. Byłam jego
letnią miłością. Tak jak pisało w liście. Nie pisałam, nie dzwoniłam ale
pamiętałam i nadal pamiętam. Kolejne 2 lata spowodowały że moje uczucie do
niego jeszcze bardziej się wzmocniło. Niestety nie mogę już do niego pojechać.
Słowa które powiedział, że jeszcze się spotkamy były rzucone na wiatr. Sława, rozgłos tym teraz żyje. Chłopak który
może mieć każdą był mój i pozostanie mój na wieki. Z żalem serca uświadamiam
sobie, że o mnie zapomniał. Jestem skończonym rozdziałem w jego historii.
-[T.I} Kochanie zejdź i mi pomóż.- nagle głos mojej matki
wyrwał mnie z rozmyśleń. Szybko wyplątałam się z koca i chwyciwszy kubek
zbiegłam na dół.
Radio które
towarzyszyło [T.I] przez całe popołudnie było nadal włączone. Żenujące
żarty prowadzącego zastąpiło popołudniowe notowanie przebojów które
rozchodziło się po całym pokoju. Nagle z głośników radia uszły pierwsze nuty
piosenki pt. „Sammer Love” zespołu One Direction a speaker radiowy zadedykował ją dla
tajemniczej [pierwsza literka twojego imienia] z dopiskiem Pamiętam i nigdy nie
zapomnę.
A teraz już na serio do zobaczenia :)
Żegnajcie Ruda ;*
poniedziałek, 6 stycznia 2014
18."Pamiętaj mnie proszę."
&&&
Perspektywa Emily
To co przed chwilą się stało powodowało całkowite sparaliżowanie. Kolejny raz traciłam osobę którą kochałam. Na moich oczach umierał człowiek który dał nadzieję na szczęśliwe życie. Skierowałam swój wzrok na Malcolma który leżał na trawie przyblokowany moją stopą. Patrzył na mnie z dumą i ekscytacją, że kolejny raz zadał mi ból. On nie chciał mnie zabić. Jedynie czego chciał to to abym cierpiała. Po kolei wymordowywał osoby na których mi zależało. Ale ja musiałam z tym skończyć. Postawić temu kres. Czułam jak moje ciało wypełnia złość. Buzująca adrenalina szukała najmniejszego ujścia. Moja dłoń drżała pod wpływem zbierającej się mocy. Powoli wyciągnęłam rękę w stronę Upadłego.
-Nie zrobisz tego Emily. Jesteś na to za słaba.- jego głos tłumiłam w sobie wmawiając, że mogę zrobić wszystko.
-Zabrałeś mi wszystkich których kochałam!- wysyczałam przez zęby- Torturowałeś myślami że odeszli prze ze mnie! Nie pozwoliłeś abym stała się silną osobą!- wymieniałam a na jego twarzy można było zobaczyć lekkie przerażenie. Słudzy Malcolma stali nie przejmując się całą sytuacją. Świadczyło to tylko o tym, że nie chcieli mu służyć.-A wiesz dlaczego? Bałeś się!- w mim głosie można było usłyszeć pogardę- Bałeś się, że cię pokonam!- na mojej twarzy zagościł uśmiech którego dawno nie widziałam.
-Emily?! Nie wygłupiaj się. To były tylko takie żarty.- strach dawał za wygraną. Właśnie tego chciałam. Zobaczyć jak mój oprawca błaga mnie o litość.
-Żarty?! Nie bądź śmieszny! Dla mnie już jesteś martwy.- powoli nachylałam się nad nim plując mu w twarz.
-Dosyć!- nagle usłyszałam głos blondyna który zbliżał się w naszym kierunku.
-Synu! Wiedziałem, że zawsze mogę na ciebie liczyć.- drżący głos Malcolma rozbrzmiewała na polanie. Zaistniała sytuacja lekko mnie zaszokowała. Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. Wiedziałam, ze z dwójką nie pójdzie mi tak łatwo.
-Odsuń się Emily. Nie chcę zrobić ci krzywdy.- zakomunikował gdy stał na przeciw mnie.
-Krzywdy? Co ty sobie w ogóle myślisz? Pojawiasz się nagle jednego wieczoru, ufamy ci a ty okazujesz się być jego synem?- wykrzyczałam prosto w twarz dla chłopaka odsuwając się powoli od Malcolma dając mu tym swobodę żeby wstał. Czułam że tracę grunt pod nogami. Blondyn pomógł wstać dla Upadłego a ten z szyderczym uśmiechem patrzył na mnie zwycięsko.
-Nigdy nie wygrasz ze mną Emily! Nigdy!- jego słowa były prawdą która powodowała, że traciłam wiarę w samą siebie. Nagle ciało Malcolma zaczęło się osuwać. Nie wierzyłam własnym oczom. Gdy mężczyzna wyzioną ostatnie tchnienie szereg jego sługusów momentalnie znikną. Na polanie pozostałam Tylko ja i Niall. Patrzyłam na niego z niedowierzaniem.
-Dlaczego to zrobiłeś?- zapytałam jeszcze cała w szoku
-Nienawidziłem go! Codziennie układałem w głowie jak go zabiję.- odparł z pogardą w głosie. Nagle gdy emocje opadły i dotarło do mnie wszystko co tu się wydarzyło. Gwałtownie odwróciłam się w stronę Harrego. Oczy momentalnie się zeszkliły. Zaczęłam biec w jego kierunku. Opadłam przed nim na kolana i drżącymi dłońmi dotykałam jego ciała. Delikatnie przytknęłam rękę do ust a potok łez zalewał moje blade pliczki.
-Harry! Proszę cię! Obudź się! Błagam- krzyczałam jak popadnie nie mogłam pogodzić się z tym, że go nie ma. Nagle poczułam jak mnie ktoś odciąga. Niall stał za mną łapiąc mnie za ramiona a sam podbiegł do Stylesa. Nie wiedząc co się ze mną dzieje spojrzałam w niebo a pierwsze krople deszczu dotknęły mojej skóry. Teraz już nie było widać moich łez.
-Emily! On żyje! Puls jest niewyczuwalny!- głos Nialla dał mi nadzieję. Nadzieję, że mogę go uratować. Szybko pozbierałam się z mokrej już zmieni gleby i przysunęłam się do Harrego.
-Pamiętaj mnie proszę.- wyszeptałam i delikatnie musnęłam jego wargi. Pojedyncza łza skapnęła z moich rzęs.
-Przepraszam cię Niall. Teraz nic nie będziesz pamiętał z ostatniego pół roku.- odparłam ze sztucznym uśmiechem a on odwzajemnił go.
-Wszystko aby tylko przeżył- dodał i chwycił mnie za rękę. Z bólem i myślą wyciągnęłam rękę nad zimne już ciało Stylesa. Świadomość, że nie będzie pamiętał mnie była okropna. W głębi serca czułam, ze mogę to naprawić, że możemy się zaprzyjaźnić i żyć tak jak kiedyś nie popełniając tych samych błędów. Nagle obok nas zaczęły przemijać wspomnienia, sytuacje które miały miejsce. Wszystko to co wydarzyło się przez te pół roku. Następnie nastąpiła ciemność.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Wiem wiem krótki ale tylko tyle mogłam napisać bo mam już pomysł na Epilog. Przepraszam nie wychodzą mi dialogi są trochę sztuczne. To jest ostatni rozdział przed nami tylko Epilog. Pewnie też wyjdzie krótki :). Zmieniłam szablon ponieważ wyszły małe komplikacje. Pewna osoba powiedziała, ze ten jest nawet ładniejszy :)
Liczę na komentarze już przy ostatnim rozdziale nie będę was szantażować :)
Epilog wstawię w odstępie max 3 dni abyście nie czekali zbyt długo :) Więc czekajcie z niecierpliwością na zakończenie tej historii.
czwartek, 2 stycznia 2014
17. "Zostawcie go!"
&&&
Lekko przymrużyłem oczy. Ból głowy był nie do wytrzymania. Lekko otwierałem oczy czekając aż obraz się wyostrzy. Ostatkami sił próbowałem się podnieść lecz czułem na plecach ciężar przez który nie mogłem się unieść.
-Harry!. Zostawcie go!- usłyszałem rozpaczliwy krzyk Emily który momentalnie mnie ocucił. Rozejrzałem się gwałtownie szukając brunetki. Spostrzegłem, że jestem na polanie na około stoją zapewne słudzy Malcolma. Upadły we własnej osobie oraz poobijany Andreu. Powoli do mojego umysłu dochodziło gdzie się znajduję. Nagle zostałem szarpnięty i postawiony na równe nogi. Potwory ból towarzyszył mi w każdej sekundzie. Popchnięto mnie w stronę starszego mężczyzny. Gdy upadłem spojrzałem na ojca Emi ze współczuciem i powiedziałem niesłyszalnie przepraszam. Andreu podniósł kącki ust i pomógł mi wstać za co skarcono go.
-Zostawcie ich!- kolejny raz do moich uszu doszedł krzyk dziewczyny. Cały sparaliżowany lustrowałem tłum pleryniarzy w jej poszukiwaniu. Nagle ujrzałem delikatną, niewinną i poobijaną brunetkę która klęczała na środku polanki i była trzymana przez jednego ze sług Upadłego. Chciałem tam pobiec , pomóc jej ale zostałem powstrzymany i uderzony z całej siły w brzuch.
-Nie waż się go dotykać!- wykrzyczała Em próbując wstać lecz bez skutku.
-Co zrobiłeś dla Nialla?- krzyknąłem gdy nie mogłem dostrzec blondyna w tłumie. Malcolm zareagował bardzo dziwnie zaczął się śmiać co spowodowało u mnie kolejny napad złości oraz bezradności.
-Niall podejdź tu do nas.- powiedział głośniej a Horan cały i zdrów wyłonił się z szeregu. Gdy zobaczyłem tą potarganą czuprynę uśmiech nasuną mi się sam na usta lecz po paru sekundach znikną. Chłopak potrzedł do mężczyzny który objął go ramieniem.
-Synu! W końcu po tylu latach znów mogę Cię zobaczyć.- z jego krtani padły słowa które zamurowały mnie od stóp do głów. Blondyn spojrzał się na mnie i odszedł jak gdyby nic kierując się do dziewczyny policzkując ją.
-Zabiję cię słyszysz! Zabiję jak psa!- oszustwo mogłem znieść ale nie mogłem pozowlić na to aby ktoś sprawiał ból dla mojej Emi
-Hahahaha. Słyszałeś go?Hahahah.On Ci grozi.- drwiący Malcolm nie mógł powstrzymać łez spowodowanych śmiechem.
-Czego od nas chcesz?- spytała Emily gdy cisza była zbyt długa.
-Czego od was chcę?- powtórzył zastanawiając się- Chcę was po prostu zabić.- odparł zadowolony.- Ale nie bójcie się. Najpierw trochę powspominamy.- gdy wypowiadał te słowa podszedł do brunetki i głaskał ją po głowie. Muszę przyznać, że nie rozumiałem o co chodzi lecz byłem pewien, że zaraz się dowiem. Malcolm nagle klasną w dłonie a przed nami ukazała się kobieta. Kobieta która śmiała się i co raz poprawiała swoje potargane od wiatru włosy.
-Pamiętasz Emily? Kto zabił twoją mamę?- zapytał z drwiną mężczyzna.- Ty Emili! To ty ją.....Zabiłaś!- wyszeptał w ucho dziewczynie co spowodowało u niej napad płaczu.
-Nie kłam! To był wypadek! To ty ją zabiłeś!- brunetka próbowała wydusić z siebie jakieś sensowne wytłumaczenie.
-Kałmczuszka.- odparł machając palcem. I w tym momencie kobieta która niedawno siedziała, upadł a wokół niej pojawiła się plama krwi a osoba stojąca nad nią łudząco przypominała Emi.
-Przestań! Słyszysz! Przestań!- ostatkami sił Ojciec Emily krzykną widząc jak jego córka zanosi się łzami.
-Ha ha oj Andreu Andreu. Już nie pamiętasz jak chciałeś dołączyć do Upadłych i wyrzekłeś się nas?- nagle Malcolm zaczął się zbliżać się do nas niebezpiecznie blisko chwycił mężczyznę za gardło i wyszeptał- Poniesiesz tego konsekwencje!- nagle przyłożył do jego krtani dwa palce a po sekundzie Adnreu osuną się bez ruchu.
-Nieeeeeeeeee!- nagle głos Emi wyrwał mnie z szoku ujrzałem brunetkę która wyrwała się z uścisku Nialla i biegła w naszą stronę a jej tatuaż mienił się kolorami.Macolm był odwrócony do niej tyłem lecz po jego minie wiedziałem, co się świeci. Momentalnie podniosłem się odpychając sługę który poluzował uścisk. Odepchnąłem Em a sam zostałem sparaliżowany przez Upadłego. Całe moje ciało przeszywał niemiłosierny ból. Z gardła nie mogłem wydusić żadnego słowa. Jedynie co robiłem to snułem się po trawie zwijając moje ciało w kłębek. Dziewczyna momentalnie wstała i znów ruszyła w jego stronę.
-Nie radzę.- odparł ze stoickim spokojem wyciągając rękę w moją stronę.- Czemu przez ciebie musi zginąć tyle osób.- odparł podchodząc do brunetki która trzęsła się niemiłosiernie a po jej policzkach pływały słone łzy. - Najpierw mama, potem Jack a teraz ojciec.- mężczyzna wiedział jak zadać ból. Co jest naszym najsłabszym punktem.
-Jack nie zginą z mojej winy.- odparła krótko ściskając pięść.
-To już nie pamiętasz?- spytał zaskoczony-Kochał cię i to go zabiło. Czyli twoja miłość Emili go zabiła nie ja.- w tym momencie dziewczyna nie wytrzymała uderzyła Macolma z całej siły w twarz pod wpływem tego mężczyzna upadł a brunetka podeszła do niego z pogardą.
-Nie waż się tak nigdy mówić. Zabrałeś mi wszytsko rodzinę, szczęście, prawdziwą miłość. Ale teraz nie pozwolę abyś zabrał mi powód dla którego znów zaczęłam żyć.- w tym momencie Emili splunęła mu w twarz.
-Nie słonko. Pomyliłaś się. To też mogę ci odebrać. Nikt mi nie zabroni.- gdy wypowiadał ostatnie słowo wyciągną w moją stronę rękę. W mich oczach pojawiło się przerażenie a całe życie przeleciało przed oczami. Nagle poczułem ból chwyciłem się za brzuch i poczułem zapach krwi. Czułem, że odpływam.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Przepraszam za taki krótki ale chciałam coś dodać a nie miałam weny. Dziękuję za komentarze. Chyba się już zorientowaliście, że opowiadanie dobiega końca. Mam nadzieję, że podobał wam się rozdział.
Liczę na komentarze
5 kom=nowy rozdział
sobota, 28 grudnia 2013
16."Mimi spokojnie"
&&&
Lekko przymrużyłam oczy, delikatny jedwab oplatał moje ciało. Aksamitna ręka gładziła mój policzek co powodowało u mnie dreszcze. Niezauważalny uśmiech nasuną mi się na usta. Moje ciało obległy przyjemne dreszcze.
-Harry.- odparłam przeciągając moje ciało.- Przestań.- zachichotałam otwierając usta do pocałunku.
-Kochanie to ja.- melancholijny głos oplótł moje ucho. Od razu poznałam ten głos serce zabiło mi mocniej a oczy otworzyły się momentalnie. Ujrzałam uśmiechniętą kobietę która siedziała na rogu mojego łóżka. Nie mogłam w to uwierzyć. Byłam w pokoju który przypominał mi lata dzieciństwa. Gwałtownie rozglądałam się po pomieszczeniu nie wierząc w to co widzę.
-Mimi spokojnie.- w moich oczach pojawiła się łza. "Mimi" jedno słowo przywróciło tyle wspomnień. Tak właśnie mówiła na mnie mama i tylko ona.
-Mamo? To na prawdę ty?- wydusiłam przez łzy dotykając jej ramienia. Kobieta jedynie się uśmiechnęła i okryła mnie swoimi ramionami. Tak bardzo potrzebowałam jej uścisku, ciepła, zapachu. Brakowało mi jej i nie mogłam sobie tego wybaczyć. Dzięki niej mogłam dalej żyć. Poświęciła swoje życie dla mnie. Doskonale pamiętam ten moment gdy osłoniła mnie sowim ciałem przed atakiem Malcolma. Człowiekiem który już od moich narodzin chciał nas zniszczyć. Dlaczego? Nie wiem. Delikatnie oderwałam się od rodzicielki aby spojrzeć jej w oczy.
-Jak to jest możliwe?- spytałam drżącym głosem ocierając łzę która spływała po policzku.
-Ja nadal żyję.- odparła rozradowana.- Tutaj.- w tym momencie jej dłoń powędrowała na moją klatkę piersiową. Nagle poczułam delikatny podmuch wiatru powodując dreszcze na moim ciele. Gwałtownie spojrzałam na mamę która zanikała. Wpadłam w panikę, nie wiedziałam co robić. Moje oczy momentalnie się zeszkliły. Kolejny raz ją traciłam.
-Nieee.!- z moich płuc wydobył się przeraźliwy krzyk. Po chwili już nie było tak samo. Pokój zmienił się w polanę a regały zawalone książkami zastąpili słudzy Malcolma. Nie wiedziałam co się dzieje. Byłam zdezorientowana. Na mojej twarzy pojawiła się wściekłość. Nagle ujrzałam tłum który powoli się rozstępował. Samowolnie przymrużyłam oczy, na horyzoncie pojawił się Upadły oraz mój ojciec. Andre'u snuł się po ziemi. Jego twarz była cała pobijana a ciało wychudzone. W środku poczułam złość i chęć zemsty.
-Nienawidzę cię.- wrzasnęłam. Spowodowało to u niego jedynie śmiech. Kipiąc wściekłością ruszyłam z impetem na niego szykując się do walki. Natychmiastowo zostałam odrzucona z dość dużą siłą.
-Zostaw ją!- zrozpaczony głos ojca doszedł do mnie. Zrozumiałam w tej chwili, że to nie będzie takie łatwe. Gwałtownie wstałam otrzepałam swoje ubranie z brudnej ziemi i byłam gotowa na kolejny atak.
-Jeśli to zrobisz twój Harry zginie ja twoja żałosna matka.- zamurowało mnie stanęłam jak wryta. Miałam chęć zabić tego brutala lecz zdanie jakie wypowiedział powstrzymało mnie.
-Grzeczna dziewczynka- wysyczał z kpiącym śmiechem.
&&&
-Niall!- wrzeszczałem gdy ujrzałem blondyna siedzącego koło starego rozłożystego drzewa. - Musisz mi pomóc!- wysapałem gdy stałem tuż obok.
-Co się stało? Spokojnie! Po kolei.- chłopak był mocno zaszokowany. Chwycił mnie za ramiona co sprawiło że trochę się uspokoiłem.
-Emily! Została porwana!- to wszystko co udało mi się wypowiedzieć.
-Jak to porwana?- jego dezorientacja doprowadzała mnie do szału.
-Normalnie! - wrzasnąłem- Gdy poszedłem jej poszukać znalazłem jej telefon cały pobity.- w tym momencie wyciągnąłem z kieszenie potłuczony aparat i pokazałem dla Horana. Chłopak lekko się zdziwił i chwycił się za głowę.
-Choć musimy jej szukać!- powiedział po chwili zastanowienia.- Musisz pokazać gdzie to znalazłeś.- dodał gdy byliśmy w drodze do miejsca znalezienia. Gdy dotarliśmy Nailler kucną przebierając palcami w trawie.
-Co ty do cholery wyprawiasz?- krzyknąłem gdy ten był skupiony na bawieniu się w trawie.
-Próbuję znaleźć twoją dziewczynę!- odpyskował i znów wrócił do poprzedniej czynności. Po dokładnym sprawdzeniu terenu ruszyliśmy przed siebie. Byłem lekko zdezorientowany nie wiedziałem co się dzieje a chłopak był dobry w tropieniu. Zauważał wszystko złamane gałęzie, odciśnięte ślady.
-Gdzie się tego nauczyłeś?- zapytałem niepewnie.
-Ojciec był tropicielem.- odparł krótko i znów zatracił się w poszukiwaniu. Nagle usłyszałem stłumiony głos Emily. Krzyczała, wrzeszczała. byłem pewien, że to ona. Chciałem tam ruszyć pomóc jej ale zostałem powstrzymany.
-Puść mnie! Słyszysz?!- odpyskowałem i wyrwałem się z uścisku blondyna.
-I co zrobisz jak tam pójdziesz? Zabiją cię!- odparł ocucając mnie z amoku. Delikatnie zakradliśmy się aby badać całą sytuację naszym oczom ukazała się tłum ludzi który zasłaniał nam wszystko.
-Co to jest?- usłyszałem półszept Nialla.
-To słudzy Malcolma.- odparłem krótko.
-Kogo?- zdziwił się a ja byłem zmuszony aby mu wszystko wytłumaczyć.
-To jest bardzo skomplikowane. Nie mam czasu aby ci to tłumaczyć. Emili jest kimś kto musi ukrywać swoje prawdziwe ja. Niestety ktoś się o tym dowiedział. I teraz jest w niebezpieczeństwie. Ktoś chce ją zabić. A tym kimś jest Malcolm. - powiedziałem na jednym wydechu myśląc, że to wystarczy. Nagle poczułem jak toś mnie ciągnie do tyłu. Następnie krzyk Nialla doszedł do moich uszy i zacichł. Spanikowałem chciałem się wyrwać ale zostałem uderzony ostrym narzędziem w tył głowy tracąc przytomność.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Okej zostanę za dużo mam pomysłów na to opowiadanie aby je skończyć. Tylko dlaczego jest tak mało komentarzy? Proszę komentujcie. To dla mnie ważne. I napiszcie czy chcecie drugą część bonusu :). Czekam na KOMENTARZE.
5 kom= nowy rozdział.
środa, 25 grudnia 2013
BONUS na święta :)
Zimny deszcz wystukiwał melodię o szybę a powiew lekkiego
wiatru kołysał koronami drzew na wszystkie strony świata. Krajobraz za oknem był nieprzyjazny, zimny i
mokry. Siedząc owinięta wytartym kocem
na marmurowym parapecie myślałam o panującej szarej, nudnej rzeczywistości.
Kolejny łyk gorącego kakao zwilżył moje spierzchłe usta i pozwolił poczuć
lekkie ciepło w środku, które spowodował gęsią skórkę na moim ciele. Owinąwszy
się kocem po sam czubek nosa oparłam głowę o szybę i wypuściłam ciepłe powietrze
powodując parę na szkle. Mimowolna łza
spłynęła po bladym policzku a za nią następna tworząc czarną od tuszu
smugę. Kolejny raz z żalem w sercu
spojrzałam na list leżący na łóżku, który był już dość zgnieciony i
sfatygowany. Nagle kolejna fala łez
zmoczyła moje Poliki. W oddali było słychać stłumiony głos radia, który umilał
mi moje cierpienie. Lecz nawet
głupkowate żarty płynące z ust prowadzącego nie doprowadziły mnie, chociaż do
nawet lekkiego uniesienia kącików ust. Po pewnym czasie mój wzrok utkną w
martwym punkcie a umysł oddał się nostalgii i powrócił do wspomnień, które
sprawiały największy ból.
-Mamo! Pośpiesz się! Zaraz spóźnimy się na samolot!- Cała
podekscytowana czekałam na mamę, która oczywiście jak zawsze się nie śpieszy.
Tupot moich stóp rozchodził się po całym salonie. Co raz mój wzrok wędrował na
zegarek, co powodowało jeszcze gorsze zdenerwowanie u mnie. Zmęczona przemierzeniem ponad kilometra,
który przemierzyłam chodząc w tą i powrotem spoczęłam wygodnie na walizkach
ustawionych pod drzwiami.
-Mamo! Masz zamiar kiedykolwiek wyjść z tej łazienki!- Gdy
wykrzyczałam ostatnie słowo usłyszałam charakterystyczny dźwięk zamykanych
drzwi. Na horyzoncie pokazała się
wyczekiwana od 20 minut kobieta, która musiała mnie zawieść na lotnisko. Bez zawahania stanęłam na równe nogi i
chwyciwszy jedną z walizek poniosłam ją do auta. Po zapakowaniu sporej liczby bagażu wsiadłam
do samochodu i byłam gotowa na podróż mojego życia a mianowicie miałam spędzić
całe wakacje w Londynie u mojej siostry. Wyjazd planowałam już od pół roku, aby
wszystko było zapięte na ostatni guzik. Odliczanie miesięcy, tygodni oraz dni
powodowały u mnie falę szczęścia. Przekręcony kluczyk w stacyjce, wciśnięcie
gazu, zmiana biegu, uśmiech na ustach i moja podróż się zaczęła. Drogę na lotnisko umilała mi muzyka lecąca z
telefonu oraz krajobraz mijany z szybką prędkością. Nie wiedząc, kiedy auto
zaparkowało pod wielkim strzelistym budynkiem z napisem ”Lotnisko”. Wyskoczyłam
jak poparzona kierując się do bagażnika w celu wyciągnięcia bagaży. Z lekkim
trudem i pomocą mamy doczłapałam się na halę główną gdzie od razu zobaczyłam
wielką tablicę przylotów i odlotów samolotów.
Dokładnie lustrowałam elektroniczną plansze szukając jednej nazwy i
godziny. Nagle wszystkie literki wraz z cyferkami zaczęły się zmieniać w
niesamowicie szybkim tempie.
Londyn---14:, 25 gdy moje oczy ujrzały ten napis uśmiech sam nasuną mi
się na usta. Odwróciłam się do mamy, aby
się z nią pożegnać i udać się na odprawę a następnie wsiąść w samolot.
-Musisz wyjeżdżać?- Zapytała smutna rodzicielka ocierając
pojedynczą łzę spływającą po jej rumianym policzku. Bez zastanowienia wtuliłam
się w jej ramiona, aby pokazać dla niej, że dla mnie też to nie jest łatwe.
-Te cztery miesiące zlecą za nim się obejrzysz.- Odparłam odrywając się od niej. Posłałam
lekki uśmiech i ruszyłam przed siebie.
-Uważaj na siebie! Ubieraj się ciepło. I pamiętaj, że cię
kocham!- W oddali można było usłyszeć załamujący się głos drobnej kobiety,
która machała mi na pożegnanie.
Podchodząc do metalowej bramki poczułam jednak tęsknotę za mamą. Nigdy
nie rozstawaliśmy się na tak długo. W sercu poczułam lekki żal, że nie mogę
mieć dwóch osób przy sobie na raz siostry i matki.
-Poproszę o położenie walizki na taśmę- nagle z rozmyśleń
wyrwał mnie głos mężczyzny. Postawny facet, który obsługiwał dość sporą
maszynę, która była dla mnie nie do pojęcia zmierzył mnie wzrokiem i stanowczo
odchrząkną czekając aż wykonam jego polecenie.
Z dość dużymi oporami usadowiłam wielką skórzaną torbę na taśmę a sama
przeszłam przez miliony bramek gdzie zostałam doszczętnie sprawdzona. Po dość
niemiłych czynnościach w końcu zasiadłam w wygodnym fotelu, który był
usadowiony przy oknie i oddając się widokom, które mogłam podziwiać za szybki. Lecą w chmurach czułam się jak ptak, który
uczył się pierwszy raz latać. Cudowne uczcie przerwał komputerowy głos, który
kazał zapiąć pasy z powodu lądowania. Niechętnie uczyniłam wydane polecenia i
czekałam aż maszyna wyląduje. Nasadziłam
okulary słoneczne na nos i ostrożnie zeszłam z niewielkich schodków, które
prowadziły na rozgrzany beton. Kierując się do oszklonego budynku miałam lekkie
obawy przed tym, że Sophie zapomniała o moim przyjeździe. Wziąwszy cały mój
podręczny bagaż ruszyłam na ławki, które były usytuowane naprzeciw strzelistej
fontanny. W połowie drogi zaskoczyła
mnie drobna brunetka uśmiechnięta od ucha o ucha. Bez zastanowienia przytuliłam
ją z całych sił nie mając ochoty wypuszczać z rąk.
-Em…[T.I] nie chce nic mówić, ale mnie dusisz.- Odparła z
lekkim trudem a ja od razu się od niej odkleiłam
-Przepraszam się, ale tak się za tobą stęskniłam.- Kolejny
uśmiech powędrował w jej kierunku.
-Choć podróż była męcząca musisz pewnie odpocząć.-
Stwierdziła i chwyciwszy jeden z moich pakunków ruszyła przed siebie. Zachwycona całą manufakturą Londynu nie
mogłam przestać się zachwycać. Mijające
uliczki, domu, sklepy, parki miały w sobie pewną magię, która skradła mi serce.
Z żalem zaparkowaliśmy pod domem So. Moim oczom ukazał się niewielki domek, do
którego prowadziła brukowana alejka przyozdobiona kwiatami i małymi latarniami.
Rolę płotu spełniał precyzyjnie przycięty żywopłot a trawnik był urozmaicony
niewielkimi kwiatkami oraz drzewami, które dawały cień.
-Piękny dom.- Szepnęłam pod nosem, ale na tyle głośno, aby
mogła to usłyszeć brunetka. Dziewczyna nic nie odpowiedziawszy zaprowadziła
mnie do mojego tymczasowego pokoju, który był umeblowany tak jak lubię. Duże
łóżko zaścielone fioletową narzutą wraz z kolorowymi poduszkami oraz kilka
regałów na ubrania i kosmetyki. Całe pomieszczenia rozświetlało duże okno.
Bezwarunkowo moje ciało opadło na perfekcyjnie posłane łóżko a usta wypuściły
powietrze. To moja bajka pomyślałam i byłam gotowa na najpiękniejszą przygodę w
moim życiu.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Postanowiłam że coś wyskrobię na te święta ale się nie udało. Ale chciałam dodać notkę i oto i ona. Dodałam imagin prawdę mówiąc pierwszą część opowiadania które wysłałam do zgłoszenia na pewną stronkę :). Jeśli chcecie kolejną część tej historii piszcie w komentarzach a ja stworzę odpowiednią zakładkę i tam będą ujawniać się takie cudeńka :). Jeszcze nie postanowiła co zrobię z opowiadaniem "Pozwól mi się zakochać" może przerobię tą stronkę na imaginy a może będzie to i to na prawdę nie wiem muszę się zastanowić. Mam nadzieję, że mi to ułatwicie wypowiadając się na ten temat. Do zobaczenia z nową dawką informacji co i jak już w weekend :)
Ruda ;*
piątek, 20 grudnia 2013
15."To było prawie pół roku temu."
&&&
Ciężkie powieki opadały mi z coraz to większą częstotliwością. Przez całą noc czuwałem nad naszym bezpieczeństwem. Powoli podniosłem swoje obolałe ciało rzuciłem spojrzeniem na śpiąca Emili i usadowiłem się przy kupce szarego popiołu. Z nudów grzebałem patykiem w wypalonym ognisku obserwując uważnie zachowaniu blondyna. Chłopak stwarzał pozory miłego i przyjaznego chłopaka ale było coś w nim niepokojącego. Gdy usłyszałem donośne przeciągnięcie się Nialla powróciłem do żywych i stworzyłem pozory normalnego nastolatka. Gdy nasz rówieśnik poderwał energicznie z zimnej podłogi na jego twarzy było widać lekkie zaskoczenie. Tak jakby się zdziwił, że nie śpię.
-Emm....Cześć.- mruknął niewyraźnie pod nosem i podrapał się po blond czuprynie. Kolejny raz przeciągną swoje zastygnięte kości i podszedł w moją stronę.- Przepraszam cię ale muszę zatelefonować- odparła i ruszył przed siebie po drodze wyciągając telefon. oparł się o stara korę drzewa i spoglądając na mnie wydusił sztuczny uśmiech przytykając aparat do ucha. W mojej głowie pojawiło się tysiąc myśli na minutę. Mogłem pozwolić aby dla Emili stała się krzywda. Musiałem ją chronić w każdy możliwy sposób. Wlepiłem swój tęgi wzrok na chłopaka który przez ostatnią minutę konwersował z nieznaną mi osobą.
-Witaj kochanie.- usłyszałem przyjemny głos który od razu poprawiał mi humor. Od razu odwróciłem się w stronę brunetki witając są soczystym całusem.
-Wyspałaś się?- zapytałem oplatając jej chłodne ciało i sadzając na sowich kolanach. Dziewczyna odpowiedziała mi uśmiechem i skinieniem głowy. Po krótkiej ciszy aksamitna dłoń Emi powędrowała w moją stronę odgarniając niesforne kosmyki opadające na moje czoło.
-Hej Harry co jest?- nagle jej dłoń znalazła się przy moim podbródku a wzrok wlepiony był w moje tęczówki. Zauważyła to, że nie odpowiadam na jej miłe pieszczoty i unikam jej wzroku.
-Musimy pozbyć się nowego.- powiedziałem krótko i spojrzałem na chłopaka który szedł w naszym kierunku.
-Niall!...Jak się spało?- dziewczyna podniosła się z moich kolan i zajmując miejsce obok mnie splotła nasze dłonie.
&&&
Ranek miną nam na pogawędkach. Przekonałem się co do Nialla. Pomimo wykonywanych telefonów wydawał się przyjaznego znajomego.
-Muszę się przejść. Zaraz wracam.- Em posłała mi ciepły uśmiech pocałowała w policzek i oddaliła się od nas powolnym krokiem. Z moich ust nie schodził uśmiech. Nadal w głębi duszy nie mogłem uwierzyć, że mam przy sobie tak wspaniałą dziewczynę jak Emi.
-Zakochałeś się po uszy.- odparł chłopak lekko się uśmiechając. Spojrzałem tylko na niego z iskierkami w oczach a on już znał odpowiedź.- To opowiadaj. Jak się poznaliście.- ciekawość Niall dała za wygraną. Na to pytanie zrobiło mi się ciepło w środku zawsze lubię wracać do tych wspomnień.
-To było prawie pół roku temu dokładnie cztery i pół miesiąca temu. Kolejny nudny dzień w szkole odmienił się w coś pięknego. Spóźniony biegłem do szkoły kiedy nagle na nią wpadłem. To było jak grom z jasnego nieba. Nie spodziewałem się tego. Gdy ujrzałem ją po raz pierwszy poczułem się inaczej. Lepiej! Można powiedzieć, że zakochałem się od pierwszego wejrzenia. Połączyła nas tragedia a mianowicie śmierć mojego przyjaciela. Zmarł trzy miesiące temu. Do tej pory żałuję, że mu nie pomogłem i nie powstrzymałem go od tego co zrobił. Gdybym tylko powiedział NIE Louis siedziałby teraz z nami i śmiał się z głupich żartów.- Mała łza spłynęła po moim policzku. Sam nie wiem dlaczego opowiedziałem całą historię pomijając jeden fakt dla chłopaka którego znam od wczoraj.
-Łoł...stary nie widziałem. Przepraszam.- blondyn lekko się mieszał i wlepił swój wzrok w trawę.
-Nie musisz . Nie wiedziałeś.- usprawiedliwiłem go i posłałem lekki uśmiech. - Tak na prawdę jesteśmy tu dla tego, że nasz związek nie jest akceptowany.- nie wiedzą dlaczego palnąłem na poczekaniu co zaszokowało mojego towarzysza. Chłopak pokiwał znacząco głową i wziął głęboki oddech.
-Moi rodzice od kilku lat się kłócili. Żyli w toksycznym związku tworząc ich zdaniem szczęśliwą rodzinę. Co noc słyszałem ich kłótnie i odgłosy bójki. Nienawidziłem tego. Nagle pewnego dnia ojciec nie przyszedł do domu. Zaginął. Nie ma go już 11 lat. Matka się załamała pomimo tego że ją bił. Popadła w depresję. Byłem bezradny. Miesiąc temu znalazłem coś co dało im nadzieję na lepsze życie. Postanowiłem go odnaleźć dlatego teraz tu jestem.- zszokował mnie. Ufał mi w takim stopniu aby to wszystko powiedzieć. Poczułem do niego w pewnym stopniu zaufanie. Tak na prawdę nie wiedziałem co powiedzieć. Skarciłem się w myślach za podejrzenia które kierowałem na jego osobę.
-Więc obaj mamy bagaż doświadczeń.- odparłem podsumowując to co teraz sobie powiedzieliśmy.- Mam nadzieję, że znajdziesz ojca.- uśmiechnąłem się lekko aby dodać otuchy dla chłopaka.
-A ty zaznasz akceptacji u innych .- odparł i wstał aby wyprostować nogi. Mimowolnie spojrzałem na zegarek dochodziła już dwudziesta a Emi poszła około szesnastej. Te cztery godziny minęły bardzo szybko. Lekko się zdenerwowałem brakiem obecności dziewczyny która już dawno powinna być z nami.
- Pójdę poszukać Emily.- odparłem do Nialla i ruszyłem w tym samym kierunku co dziewczyna. Aby się upewnić czy brunetka jest cała i zdrowa postanowiłem do niej zatelefonować. Wybrałem numer i kliknąłem zieloną słuchawkę. Kolejne głuche sygnały doprowadzały mnie do szału. Nagle usłyszałem charakterystyczną muzykę telefonu dziewczyny i zacząłem jej szukać. Nagle poczułem wibracje pod moim butem gdy spojrzałem w dół ujrzałem pobitą komórkę Ems drżącymi dłońmi podniosłem aparat i pobiegłem w stronę polany na której siedział Nialler.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Przybyłam z nowym rozdziałem. Który napisałam jako prezent świąteczny dla was. Przyznaję się miałam inny pan na ten rozdział ale wyszło inaczej. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Piszę ten rozdział ze smutkiem ponieważ zgłosiłam się na pewną stronę z opowiadaniami (imaginami) z zapytaniem czy mogę dołączyć i niestety zostałam odrzucona zrobiło mi się smutno bo oznacza to że nie podoba im się moja twórczość i jestem kiepska w tym co robię. I dlatego się zastanawiam czy nadal ciągnąć moją karierę "pisarską". Po świętach poinformuję was czy zawieszam się w pisaniu czy nadal pozostanę w blogosferze jako "pisarka" czy tylko czytelniczka. A więc:
Życzę Wam wesołych, spokojnych, pełnych miłości świąt. Aby pierwsza gwiazdka przyniosła wam pod choinkę wymarzone prezenty. Oraz abyście spędzili te miłe chwile w gronie rodzinnym. Jeszcze raz Wesołych Świąt. :)
Życzy Ruda;*
A jeszcze jedno bym zapomniała. Jeśli masz chęć stworzyć coś z kimś. Masz dość solowej kariery pisarskiej. Zgłoś się na ten adres e-mail a dziewczyna z chęcią podejmie się współpracy z tobą. tysia909@wp.pl Odważ się i Ty! :)
piątek, 13 grudnia 2013
14."Harry? Boje się...."
&&&
Pałac Malcolma
Mężczyzna maszerował po salonie z zadowoloną miną. W szklanej kuli obserwował każdy ruch wykonany przez nastolatków. Widział jak oboje wtuleni w siebie potrafią cieszyć się w takiej sytuacji. Pod wpływem emocji z całym impetem zbił szklaną kulę i zaczął śmiać się histerycznie. Podszedł do snującego się z bólu Andre'u i poklepał go po policzku. Następnie ruszył w kierunku strzelistego okna i wyszeptał tylko jedno słowo.
-Zabić- nagle wszystkie pary oczu skierowały się na jednego sługę który zaśmiał się i wyszedł klaszcząc przy tym.
&&&
Emily kurczowo trzymała moją rękę. Jej twarz stała się jeszcze bladsza a ja nie wiedziałem czego się spodziewać. Gałęzie szeleściły coraz mocniej.
-Harry? Boje się....- wyszeptała drżącym głosem przytulając mnie.
W środku poczułem ciepło lecz musiałem zachować ostrożność. Nagle młody mężczyzna wyłonił się za krzaków. Nie patrząc na postać byłem pewien że to Malcolm z impetem ruszyłem na niego z pięściami.
-Ej...już idę okej? Spokojnie!- te słowa ocuciły mnie i spostrzegłem strach w oczach chłopaka.
-Przepraszam. Myślałem, że to ktoś inny.- lekko się zmieszałem. Nie wiedziałem jak zachować się w takiej sytuacji.
-Nie, to moja wina nie powinienem się zakradać. Jestem Niall.- blondyn z uśmiechem na ustach wyciągną w moją stronę rękę.
-Harry- odparłem krótko. Po chwili spojrzałem na Em która podeszła do nas.
-Jestem Emily.- zakomunikowała i od razu wtuliła się we mnie. Prawdę mówiąc lekko mnie to zdziwiło lecz bez żadnych oporów odwzajemniłem uścisk. Chłopak lekko odchrząkną przerywając nam. Dziewczyna gwałtownie oderwała się ode mnie. Nie chciała pokazać tego że się bała lecz ja potrafiłem to zauważyć.
-Zostaniesz z nami?- zaproponowałem gdy przez chwilę staliśmy w milczeniu
-Nie chcę wam przeszkadzać.- po zachowaniu Niall wiedziałem, że chciałby zostać razem z nami lecz nie chciał tego okazywać. Spojrzałem porozumiewawczym wzrokiem na dziewczynę.
-Nie będziesz nam przeszkadzać. Przyda nam się towarzystwo. Zostań ognisko jest duże.- Em chyba zrozumiała że czekałem aż ona zaproponuje chłopakowi aby z nami został.
- W takim razie z miłą chęcią.- na twarzy blondyna zagościł uśmiech. Po chwili wszyscy grzaliśmy się przy ciepłych płomieniach buchających z ogniska.
&&&
-Dlaczego tu jesteście?- te pytanie lekko mnie zdezorientowało. Chłopak którego znamy zaledwie półtorej godziny pyta o tak dyskretne rzeczy. Spojrzałem jedynie na Emi która była lekko zszokowana i poddenerwowana.
-Postanowiliśmy spędzić noc w lesie.- wymyśliłem na poczekanie i oplotłem ramieniem brunetkę która od razu się rozluźniła i posłała mi ciepły uśmiech.
-A wy to chyba jesteście razem?- zapytał niepewnie chłopak patrząc się w buchające płomienie. Na to pytanie nawet ja chciałbym znać odpowiedź. Kolejny raz mój wzrok powędrował w kierunku dziewczyny która już mnie uprzedziła z tym.
-Tak jesteśmy razem.- odparła cała rozpromieniona wpijając się w moje usta. Od razu odwzajemniłem pocałunek. Nagle chłopak wstał i ruszył do pierwszego lepszego drzewa opierając się o nie. Po chwili wyciągną telefon i zatelefonował. Nie obchodziło mnie to ponieważ byłem zatopiony w malinowych ustach brunetki.
-Pójdziemy się przejść?- odparłem odrywając się od niej. Em jedynie pokiwała głową i chwyciwszy moją rękę wstała ciągnąc mnie za sobą.
-Idziemy nad jezioro zaraz wracamy.- zakomunikowałem gdy Niall zbliżał się do nas. Chłopak jedynie skiną głową i usiadł wygodnie przy ognisku.
&&&
Granatowe niebo idealnie odzwierciedlało srebrzyste gwiazdy które zatapiały się w złotych tęczówkach dziewczyny. Srebrny księżyc odbijał się w tafli jeziora oświetlając nasz twarze. Oparty o drzewa szeptałem dziewczynie miłe słowa które powodowały u niej radość. Delikatnie pieściłem jej szyję lekkimi pocałunkami a opuszki palców wędrowały po całym ciele brunetki.
-Harry?- Em lekko szepnęła mi do ucha moje imię co spowodowało u mnie lekki dreszczyk
-Mmmm....- burknąłem nie odrywając moich warg od jej ciała
-Harry musimy porozmawiać.- kobieta powoli odpychała mnie od siebie patrząc w moje oczy.
-Co się stało?- trochę się zmartwiłem objąłem jej twarz w moje ciepłe dłonie.
-Nie podoba mi się ten cały Niall.- odparła krótko podchodząc do brzegu jeziora oraz oplatając się ramionami.
-Co masz na myśli? Tylko mi nie mów że to sprawka Malcolma.- natychmiastowo podszedłem do niej przytulając od tyłu. Powoli położyłem swój podbródek na jej ramieniu.
-Nie wiem. Harry nie wiem już co mam myśleć. Może jestem tylko przewrażliwiona. Ale nie chcę cię stracić.- nagle Emily odwróciła się do mnie przodem i delikatnie musnęła moje wargi.
-Z tobą mogę uciekać całe życie.- odparłem i kolejny raz nasze usta się złączyły.
&&&
Po godzinnym spacerze wróciliśmy aby trochę się ogrzać. Gdy dotarliśmy na miejsce blondyn już spał. Rozesłałem ciepły koc z dala od buchających iskier i ułożyłem się wygodnie na wytartym kocu. Dziewczyna nie zastanawiając się ułożyła się obok mnie od razu zasypiając a ja wraz z nią.
&&&
W środku nocy obudził mnie donośny głos chłopaka. Lekko przetarłem oczy i uniosłem głowę ku górze. Zauważyłem siedzącego Niall przy wygasłym ognisku rozmawiającym przez telefon. Niestety nie mogłem usłyszeć całej rozmowy ale to mi wystarczało aby wzbudził u mnie spore podejrzenia. Po zakończonej rozmowie blondyn zajął swoje miejsce po chwili zasypiając. Jednak ja nie mogłem tego uczynić. Do samego świtu obserwowałem chłopaka nie spuszczając go z oczu.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Ostatkami sił postanowiłam coś wyskrobać. Jak wam się podoba? Czekam na komentarze! I wiecie co macie robić aby był kolejny rozdział :)
piątek, 6 grudnia 2013
13. "Pozwól mi się zakochać"
&&&
Ostatkami sił w nogach zbiegłem na dół aby ratować Emili nie wiedząc jeszcze przed przed kim muszę stawić czoła. Gdy byłem już na dole zmierzyłem do salonu. powolnym krokiem kierowałem się do głównego pomieszczenia. Dokładnie lustrowałem każdy kąt aby nie zostać zaatakowanym. Nagle moim oczom ukazała się trzęsąca się dziewczyna skulona w kącie. Gdy podszedłem bliżej delikatnie dotknąłem jej ramienia które gwałtownie się wzdrygnęło. Brunetka ujrzawszy mnie wtuliła się w moje ramiona i nie wiedząc dlaczego zaciągnęła się zapachem starej koszuli którą miałem na sobie. Spowodowało to falę łez moczących moją szyję. Nie świadom całej zaistniałej sytuacji oderwałem ją od siebie i spojrzałem w oczy błądzące po pokoju.
-Emily?! Co się do cholery dzieje?- zapytałem marszcząc brwi. Em mimowolnie spuściła głowę i otarła resztki słonych kropli z policzków.
-Miałam wizję...- odparła krótko
-Wizję? Jaką znowu wizję?- z każdym dniem dowiadywałem się nowych rzeczy o dziewczynie którą kocham.
-Teraz nie ma czasu na tłumaczenia!- odkrzyknęła wyrywając się z mojego uścisku.- Malcolm ma mojego ojca. On żyje! I wie gdzie jesteśmy. Wykorzystał mój włos na zlokalizowanie mnie. Nas.- po chaotycznej wypowiedzi dziewczyna pobiegła na górę a ja cały osłupiały stałem jak ostatni idiota. Po chwili ocknąwszy się ruszyłem za nią wiedząc że to będzie długa i ciężka rozmowa. Powoli uchylając drzwi zobaczyłem, że Em siedzi na łóżku i ogląda zdjęcie bez żadnego zastanowienia wszedłem do sypialni o spowdowało upuszczenia fotografii i zbicie szkła przez brunetkę.
-Co narobiłeś?- usłyszałem na dzień dobry
-Przepraszam. Nie chciałem.- wydukałem trochę zmieszany.
-Zostaw.- odburknęła gdy chciałem pomóc zbierać rozbite szkło.
-Emily! Powiesz w końcu o co ci chodzi! Od ostatniej nocy zachowujesz się jak bym był twoim wrogiem a tak nie jest!- nie wytrzymałem musiałem coś zrobić. Musiałem dowiedzieć się dlaczego dziewczyna którą dążę sympatią zachowuje się jak bym był trędowaty.
-Po prostu ta noc nie powinna się wydarzyć.- stało się. Zabolało. Jedynie zdanie którego nie chciałem usłyszeć.
-Rozumiem.-odparłem krótko siadając na łóżku.
-Cieszę się, że zrozumiałeś to.- tak zrozumiałem powiedziałem sobie kpiąco w myślach. Otarłem pojedynczą łzę i odwróciwszy się posłałem jej lekki uśmiech który odwzajemniła.
-Musimy uciekać! Malcolm ze swoją świtą już tu jadą. W wizji powiedział , że chce dopaść ciebie i mnie.-kiwnąłem porozumiewawczo głową i zacząłem się zbierać. Katem oka zobaczyłem zdjęcie które wcześniej oglądała Em. Widniała tam szczęśliwa para całująca się z dopiskiem " Nie zapomnij mnie Jack". Od razu skojarzyłem fakty i uświadomiłem sobie, ze nie mam u niej szans. Spakowawszy ostatnie rzeczy zszedłem na dół i zacząłem nakładać kurtkę.
-Nałóż tą.- krzyknęła nagle Emily rzucając czarny materiał w moim kierunku.
-Dlaczego?- spytałem zdziwiony.
-To zdemaskuje twój zapach.- odparła i wyszła na dwór a ja tuz za nią.
Za domem znajdował się ogromny las ku mojemu zdziwieniu zmierzaliśmy w jego kierunku. Nie zadając niezbędnych pytań szedłem za dziewczyną słuchając odgłosów przyrody. Maszerowaliśmy dość szybkim tempem jak na drobną dziewczynę co mnie mocno zaszokowało.
-Trochę wolniej . Nie jestem ze stali.- powiedziałem zaspany nie wytrzymując tępa.
-Przepraszam. Zapomniałam, ze ludzie się męczą.- odparła z lekką kpiną w głosie.
-To znaczy....- chciałem wygłosić piękną teorie na temat Cherubinów ale mi przerwano. Jak zwykle.
-Tak to znaczy, ze Cherubin się nigdy nie męczy.- dodała i maszerowała dalej nie zwalniając tępa co mnie mocno poirytowało.
&&&
Zmrok
Po całodniowej wędrówce w końcu zapadał zmrok. Oczywiście prze ze mnie musieliśmy zatrzymać się na noc i rozpalić ognisko bo przecież Cherubiny widzą w ciemności. Ostatkami sił przywlokłem gałęzie i konary aby rozpalić ognisko które po kilku minutach płonęło i buchało ciepłym płomieniem. Nastała niezręczna cisza która panowała przez cały dzień. w końcu postanowiłem odważyć się i zadać kilka pytań.
-Em....-zacząłem niepewnie
-Mmmm...- odburknęła nie podnosząc wzroku
-Czy tylko ty masz wizję.- najpierw chciałem zadać proste pytania a później przejść do tych trudniejszych.
-Nie. To jest mój dar który został przekazany przez mojego ojca. Gdy dla Cherubinów narodzi się dziecko matka wraz z ojcem przekazują dla dziecka swój dar.- opowiadała to z taką starannością aby każde wypowiedziane przez nią słowo było magiczne.
-Co dostałaś po swojej matce.- wiem że pożałuję tego pytania ale ciekawość wygrała
-Moja mam odeszła gdy miałam 11 lat. Bardzo przeżyłam jej śmierć. Ale dzięki niej teraz tu jestem.- z jej oka polecała pojedyncza łza.- Dała mi najpiękniejszy dar. Dar ocalenia życia. Potrafię cofnąć czas, cofnąć czyjąś śmierć lecz ta osoba nic nie będzie pamiętać.- gdy wypowiedziała ostatnie słowo spojrzała na mnie lekko podnosząc swoje kąciki ust ku górze.
-Twoja mam musiała cię kochać ponad życie.- dodałem nie wiedząc jak zareagować na zaistniałą sytuację. Dziewczyna lekko skinęła głową i powoli ułamała kawałek trawy bawiąc się nim.
-Emily? Czy Jack był dla ciebie kimś ważnym?- zapytałem potrafiłem zebrać w sobie tą odwagę i zrobić to. Brunetka spojrzała na mnie natychmiastowo paraliżującym wzrokiem.
-Skąd wiesz?- wydukała
-Zobaczyłem fotografię.- odparłem usprawiedliwiając się. Em ciężko westchnęła i potarła dłońmi o kolana.
-Jack to wyjątkowa osoba. To było 4 lata temu. Byliśmy sobie pisani. Kochaliśmy się. Był Upadłym ale gdy mnie poznał chciał się zmienić. Nie chciał wyrządzać już zła. Chciał być dobrym dla mnie i dzięki mnie. Lecz Malcolm nie akceptował tego. Próbował nas rozdzielić aż w końcu mu się udało. Zabił Jack'a na moich oczach.- fala łez popłynęła z jej oczy. "Palant" pomyślałem dlaczego ja doprowadzam tą dziewczynę do łez. Dlaczego? Bez zastanowienia podszedłem do niej i wtuliłem ją w moje ramiona. Teraz już wiem dlaczego Emily zaciągała się ubraniami które mi dała. Były Jack'a. Powoli odsuwajac się ode mnie przetarła oczy i spojrzała na mnie.
-Dlaczego już nigdy więcej nie pozwolę osobie którą pokocham być ze mną.- w tym momencie zrozumiałem jej zachowanie z rana. To wszystko wyjaśniało.
-Pozwól mi się zakochać.- wypowiedziałem te słowa patrząc w jej złote tęczówki. Zobaczyłem jak rumieńce zalewają jej twarz a uśmiech sam ciśnie się na usta. Emily bez zastanowienia wpiła się w moje usta a ja odwzajemniłem pocałunek. Nagle usłyszałem odgłos łamiącej się gałęzi.
-Kto tam jest?- krzyknąłem i poczułem jak Em trzęsie się ze strachu.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Dziś Mikołajki wiec oto i prezent nowy rozdział. te 8 komentarzy to na prawdę coś. Dziękuję. Nigdy nie dostała aż tyle:). Jak chcecie to potraficie. Wiem, że mam dużo czytelników anonimowych ale to nie to samo jak pojawi się komentarz pod postem. Od razu daje powera do pracy. Dziękuję za nominacje ale nie uczestniczę w tym.
Piszcie jak wam się podoba rozdział.No i reszta zależy od was czy to nie ostatni rozdział.
sobota, 30 listopada 2013
12."Nie, nie rozumiem."
Narracja trzecioosobowa
Narracja pierwszoosobowa
&&&
Piękny zdobiony pałac znajdujący się w centrum Cater Will od lat stał opustoszały. Lecz to tylko pozory. Grupa najsilniejszych Upadłych pod dowództwem Malcolma potrafiła stworzyć barierę iluzjonistyczną która pokazywała to co chcieli aby ludzie zobaczyli. Mężczyzna przechadzając się po wielkiej sali uważnie obserwował zachowania swojej ofiary. Jego cała świta stała uważnie czekając na jakiekolwiek rozkazy. W całym pomieszczeniu było tylko słychać tupot czarnych pantofli który rozchodził się po całym pomieszczeniu.
Nagle szyderczy śmiech Malcolma urozmaicił słuchane od kilku minut nieprzyjemne dźwięki.
-I co ja mam z tobą zrobić?- zapytał zbliżając się do krzesła z ledwo żyjącą osobą która snuła się po wysłużonym już meblu. Starszy mężczyzna jedynie spojrzał na oprawcę i spluną mu w twarz. Malująca się złość na twarzy przywódcy oraz jeden gest ręki powstrzymał jednego ze sług na zaatakowanie ofiary.
-O Andre'u Andre'u takie zachowanie w niczym ci nie pomoże.-szepną śmiejąc się przy tym.
-Nie jesteś godzien nami dowodzić. Zabijesz każdego kto ci nie pasuje.- z trudem wypowiedziane słowa sprawił kolejną falę złości u mężczyzny który z trudem się powstrzymał.
-Nie igraj ze mną marny Cherubinie. Nie wiesz do czego Upadli są zdolni.- po tych słowach ruszył do biurka i wyciągną szklaną kulę stawiając ją na środku pokoju. Następnie delikatnie sięgną do kieszeni w której znajdowało się pudełeczko. Otworzywszy wieko, swoimi opuszkami palców chwycił włos. Długi brązowy włos który mimowolnie skręcał się na końcach. Delikatny, powiewający na wietrze spoczął na szklanej kuli. Po wypowiedzeniu odpowiedniego zaklęcia ułożone z ozdobnego drewna pasma zaczęły się mienić a szklana kula mimowolnie powędrowała w górę pokazując Emily oraz Harrego.
-To cudowne, że jeden kosmyk potrafi pokazać coś takiego. Nieprawdaż?- w tym momencie Malcolm skierował się do Andre'u a reszta osób znajdująca się w pomieszczeniu zaczęła bić brawo.
&&&
Dom Emily
Czy to dzieje się na prawdę? Dziewczyna która rozbudziła we mnie uczucie miłości jest teraz przy mnie. Wtula się we mnie czując się przy tym bezpiecznie. Jedyna szczęśliwa chwila która mogłem przeżyć w ostatnim okresie mojego życia. Leżąc tak na starym łóżku oraz rozmyślając nad tym co będzie dalej nie spodziewanie moją twarz oświetliło wstające słońce. A wraz z nim Emily.
-Witaj.- przywitałem się aby zobaczyć na jej twarzy uśmiech
-Co ty tu robisz? Co ja tu robię?- dziewczyna jak poparzona wyskoczyła z łóżka dziwiąc się moją obecnością w nim.
-Nie pamiętasz?- spytałem z nadzieją, że to głupi żart. Brunetka jedynie chwyciła się za głowę maszerując po całym pokoju.
-Emily?!- powiedziałem głośnym tonem czekając na wyjaśnienia.
-To co się wydarzyło nie powinno mieć miejsca. Rozumiesz?- te słowa zabolały. Nie spodziewałem się tego po niej nie po tej nocy którą spędziliśmy razem.
-Nie, nie rozumiem. Może mi wytłumaczysz?- ciągle łudziłem się na to że to jednak jakiś kolejny niedorzeczny wybryk.
-Nie kocham cię! Nigdy nie pokocham. To była chwila słabości. Odczep się!- tak teraz już rozumiem. W moich oczach pojawiła się łza. Złamane serce sprawa największy ból z którym nie mogę sobie poradzić. Gwałtownie spuściłem głowę roniąc przy tym kolejne słone krople które spływały po moim policzku. Jednak jej nie wierzyłem te słowa nie były szczere lecz sprawiające ból. Coś ją kierowało aby to wypowiedzieć. Leniwie i bez żadnego zadowolenia które uszło ze mnie wstałem kierując się pod okno. Wlepiłem swój wzrok na opustoszałą okolicę i zacząłem tęsknić. Za mamą, za normalnym życiem nastolatka oraz za Louisem. Z każdą powracającą myślą jest mi coraz ciężej pogodzić się z tym że go już nie ma. Brak osoby która była przy tobie od zawsze jest przytłaczające. Powoli wstając od zimnej szyby oraz korzystając z okazji, że Emily zeszła na dół postanowiłem się przebrać w przygotowane przez nią ubrania.
-Harry aaaaa.......!- nagle przy nakładaniu koszulki usłyszałem krzyk brunetki bez zastanowienia zbiegłem na dół aby ją ratować.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Niestety pod ostatnim rozdziałem pojawił się 1 kom dlatego też krótki rozdział . Co powoduje, że to ostatni rozdział tego opowiadania. Chyba, że nastąpi jakiś przełom. Ale to już wasza decyzja. Wiecie co macie robić jak zawsze. A więc bez zbędnych pożegnań. Żegnajcie( to nie muszą być pożegnania na długo jeszcze raz mówię wszystko zależy od was)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
